Motto: dywagacje mrówki ze słoniem…
Dnia 3 września 2025 r. prezydenci Polski i USA w czasie spotkania w Białym Domu uzgodnili powstanie stałej bazy wojsk amerykańskich na terenie naszego kraju. Szczegóły mieli ustalić przedstawiciele rządów.
Nadszedł koniec 2025 r. i nic się nie wydarzyło. Polski rząd czekał na inicjatywę amerykańskiego i odwrotnie. Problem po naszej stronie był poważny, bo premier swoim wcześniejszym niepoważnym zachowaniem zamknął sobie drzwi do Białego Domu.
Podobnie Minister Spraw Zagranicznych i kierownik placówki dyplomatycznej w USA zachowując się medialnie anty dyplomatycznie mogą sobie oglądać gabinet owalny tylko z otaczającego budynek Białego Domu trawnika…
W kolejnym roku zniecierpliwieni Amerykanie, utwierdzani w naszym zamiarze ustami Prezydenta Karola Nawrockiego, zaprosili na rozmowę z Prezydentem Donaldem Trumpem wicepremiera, szefa Ministerstwa Obrony Narodowej.
Nie wiemy, co wydarzyło się w czasie spotkania, gdyż miało charakter poufny. Do tego, wbrew obowiązkowi nie sporządzono notatki służbowej z przebiegu. Amerykanie mają nagraną treść, ale nie zwykli tego ujawniać.
Kolejne pół roku obstrukcji z naszej strony spowodowało, że pomocny w organizacji tego spotkania poseł PE Adam Bielan publicznie zarzucił rządowi zaniedbania w tej sprawie. Premier wykorzystał sytuację do siania wątpliwości, co do przebiegu spotkania…
My wyborcy, możemy tylko domniemywać te zdarzenia. Prawdopodobnie Donald Trump wyraził zdziwienie, co do milczenia polskiego rządu na temat bazy wojskowej. MON był w głupiej sytuacji, bo nie wiedział co odpowiedzieć?
Pewnie ochoczo potwierdził zainteresowanie Polski w powstaniu bazy, ale na pytanie o przyczynę braku działania rządu w tej sprawie nie miał już dobrego wytłumaczenia. Może szczerze oświadczył, że premier hamuje go w tych zamierzeniach?
Na to, prawdopodobnie Donald Trump wypalił – to zmieńcie sobie premiera, skoro nie potrafi dogadać się z własnym prezydentem. Cóż biedaczek MON miał na to powiedzieć, skoro oni wszyscy są tak ściśle zależni od Prezesa Rady Ministrów, że sami palcem w bucie nie kiwną?
Tłumaczą to przykłady absolutnie nonsensownego postępowania, jakby się wydawało poważnych polityków. Przykładowo poseł Sawicki usiłuje wyjaśniać wygłupy Tuska, który publicznie ogłasza poważny zamach na siebie, po czym paraduje po ulicach stolicy…
Choć z góry było wiadomo, że szanse platformówki w Krakowie są żadne, PSL potulnie na żądanie premiera popiera kandydatkę, dobijając gwóźdź do własnej trumny wyborczej… Po przegranej, szczekaczka TVN uspokaja, że wybór nie przełoży się na wyniki krajowe.
Oni zaklinają rzeczywistość, aby świadczyła na ich korzyść. Donald Tusk stwierdza fałszywie prosto do kamery, że jest za budową stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce i sądzi, że rodacy nadal będą wierzyć w jego oszustwa po doświadczeniach z tarczą antyrakietową…
To dziecinne tłumaczenia, jasne do rozwiązania przez małego Jasia z przedszkola, który zrozumie, jaka jest różnica między mrówką a słoniem… Pojmie, że jeżeli słoń chce bronić mrówki, to ta nie robi mu żadnej łaski w wyrażaniu przychylnej zgody na obronę.
Mądra mrówka w trymiga zabiega o coś takiego, co zdarza się absolutnie wyjątkowo. Przedszkolak widząc różnicę mocy między tymi zwierzątkami w lot pojmie, jaka przepaść ich dzieli i zrozumie, że każde z nich zajmuje i musi zająć właściwe miejsce w szeregu…
Rodacy znajdują się jednak w letargu ogłupienia medialnego, ale pomału zaczynają się budzić. Kraków, dotychczasowa ostoja wyborcza Platformy, już w lot zrozumiał istotę sprawy, co czeka niebawem całe polskie społeczeństwo od Bałtyku do Tatr.
Skończył się raz na zawsze triumfalizm platformowy i to z całkiem oczywistego powodu. Ich przywódca jest tak zapatrzony w siebie, że nie dostrzega głupków i lizusów go oblegających. On nadal uważa, że Platforma to źródło najlepszej polskiej inteligencji.
Tymczasem własnymi rękami pozbył się tych wspaniałych intelektualistów, wyrzucając z partii co mądrzejszych, aby mu nie zagrażali. Niedobitki wycofały się same, widząc pozostałą, służalczą, nędzną strukturę osobową…
Do takich odstępców należy Łukasz Gibała, który miał krótką historię z tą partią, ale się zreflektował i opuścił szeregi upadającego intelektualnie ugrupowania… Krótka kołdra kadrowa powoduje, że brakuje kandydatów na ważne funkcje państwowe.
Sprzymierzona koalicja robi bokami i nie jest w stanie pozyskać nawet osoby spełniającej formalne ustawowe wymogi przewidziane dla sędziego Trybunału Konstytucyjnego, stąd forsuje pozbawionego wymaganych kwalifikacji, bo z pustego i Salomon nie naleje…!
Tanie chwyty, typu nęcenie metrem, na Krakowianach nie robią wrażenia. Niebawem idąc tym śladem cała Polska zrozumie, że szansa obronna łączy się ściśle z posiadaniem Fortu Trump, w efekcie Tuska opornika wywieziemy w wyborach na taczkach…
Karabeusz