ZABÓJSTWO PRZEZ ROZTARGNIENIE…?

Po ogłoszeniu w dniu 20 lutego 2018 r. orzeczenia Sądu Najwyższego, który uniewinnił przywłaszczającego cudze mienie sędziego od odpowiedzialności prawnej, rozgorzała szeroka medialna dyskusja.

Jej uczestników można podzielić na kilka grup. Pierwsza, wyraziła ogromne oburzenie z powodu naruszenia zasad sprawiedliwości. Druga grupa popatrzyła na sprawę z przymrużeniem oka, jakby ironicznie dowodząc, że nie takie bzdury występowały dotychczas w orzecznictwie sądowym.

Wreszcie trzecia grupa akcentowała orzeczenie, jako przejaw wątpliwości, co do tego, czy złapany na gorącym uczynku, czyli sfilmowany akt zawłaszczenia cudzego mienia, daje podstawę do zarzutu zawinienia?

Co ciekawe, w tej grupie występowali głównie reprezentanci zawodów nieprawniczych, z przekonaniem stwierdzający, że skoro Sąd Najwyższy wydał takie orzeczenie, to musiał się dopatrzyć jakichś wątpliwości, a takie przemawiają na korzyść obwinionego.

Usiłowano przy tym pomniejszyć znaczenie rozstrzygnięcia sądowego poprzez aksjomatyczne stwierdzenie, że w każdej grupie zawodowej znajdują się czarne owce i dlatego ze sprawy nie ma, co czynić sensacji.

Przedstawiciele tej grupy reprezentowali – ciężko to powiedzieć – swoistą chyba niepełnosprawność umysłową? Nikt nie kwestionuje oczywistego faktu, że w każdym zawodzie, czy zakładzie pracy mamy do czynienia z osobami: wybitnymi, bardzo dobrymi, dobrymi, dostatecznymi i takimi, które nigdy danego zawodu, czy pracy nie powinni wykonywać.

Rzecz w tym, że tych ostatnich należy systematyczne i konsekwentnie eliminować, zastępując ich osobami lepszymi. Mnie nie oburza samo rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, ale jego dalsze następstwa.

Jeśli bowiem założyć, że sprawca kradzieży w chwili zaboru mienia był niepoczytalny, czyli nie wiedział, co czyni, to poprawnie takiej osobie przypisać zawinienia nie wolno. Może rzeczywiście tak było?

Ale osoba niepoczytalna, dokonująca zaboru mienia, jak to ładnie nazwano przez roztargnienie, nie nadaje się do zawodu sędziego. Nie można, zatem wykluczyć uniewinnienia od kradzieży ze względu na stan zdrowia sprawcy czynu, z równoczesnym usunięciem z zawodu, z uwagi na niespełnianie zdolności psychofizycznej do wykonywania tego zawodu.

Głoszone publicznie następstwa orzeczenia Sądu Najwyższego w postaci powrotu sędziego do wykonywania zawodu, stanowią nie tylko oczywiste naruszenie obowiązującego porządku prawnego, ale świadczą o samobójstwie wymiaru sprawiedliwości dokonanym przez Sąd Najwyższy może też w wyniku roztargnienia?

Wszystko to jednoznacznie potwierdza słuszność wprowadzanej reformy sądownictwa, bo w razie jej braku, być może dowiedzielibyśmy się niebawem o kolejnym uniewinnieniu, tym razem za zabójstwo z powodu roztargnienia!

Dla mnie pocieszający jest fakt, że Sąd niższej instancji usunął sędziego z zawodu, bo to zdaje się świadczyć o tym, (w co głęboko staram się wierzyć), że większość sędziów rzetelnie i odpowiedzialnie podchodzi do wykonywanego zawodu, a tylko brak jakiejkolwiek kontroli na szczytach władz sądowych prowadzi do wynaturzeń sprawiedliwości.

Karabeusz