MECHANIZM MEDIALNY…

Ostatni rozgorzała dyskusja na temat projektu ustawy uwalniającej urzędników od odpowiedzialności za decyzje podejmowane w związku z koronawirusem. Ujawnili się zwłaszcza poważni filozofowie, dowodzący, że jest to kompletne bezprawie i bezkarność dla sfery urzędniczej.

Krytykujący ten projekt ustawy dowodzą, że stan wyższej konieczności, jako instytucja funkcjonuje w prawie karnym, stąd dodatkowe przepisy uwalniające urzędników od odpowiedzialności nie są niezbędne.

Postawmy się jednak na miejscu tych urzędników, którzy w marcu, 2020 r. stanęli przed dylematem, jak zapewnić społeczeństwu polskiemu maseczki, przyłbice, respiratory, etc., skoro cały świat usilnie ich potrzebuje i zakupuje?

Czy wdrażać typowe, zgodne z przepisami postępowanie przetargowe, trwające całymi tygodniami, jeśli nie miesiącami, czy też pominąć te przepisy, jako w skali wagi problemu i wyższej konieczności mniej istotne od dbałości o zdrowie Polaków?

Wybrano poprawnie i zapewniono nam odpowiedni sprzęt mający chronić nasze zdrowie i życie. Wobec tego, czy w stosunku do tych urzędników, którzy naruszyli przepisy o postępowaniu przetargowym należy w ogóle wszczynać jakiekolwiek postępowanie karne, czy dyscyplinarne?

Zastosowanie instytucji stanu wyższej konieczności jest, bowiem możliwe dopiero w toku takiego postępowania. Czy będąc na miejscu tych urzędników, którzy naruszyli przepisy o przetargach w podanym stanie faktycznym, chcielibyśmy, aby względem nas wszczynano takie postępowanie, skoro postąpiliśmy zgodnie z interesem obywateli?

Gdyby nic nie zrobić i pozostawić taki jak dotychczas stan prawny, to jest wielce prawdopodobne, że w przyszłości urzędnicy nie podejmą w naszym interesie żadnych ryzykownych z punktu widzenia ich odpowiedzialności decyzji, bo będą się obawiać  związanych z nimi kłopotów.

Rozumowanie jest proste. Po co, ja, jako urzędnik publiczny mam podejmować decyzje sprzeczne z prawem nawet korzystne dla społeczeństwa i narażać się na różne nieprzyjemności wynikłe z odpowiedzialności za te decyzje?

Lepiej przecież siedzieć cicho, nie robić nic i tym samym uchronić się od kłopotów, a w razie, czego mam wymówkę w postaci zastosowania się do przepisów o postępowaniu przetargowym.

Medialne oddziaływanie w tym zakresie sprowadza się jeszcze do wyssanych z palca twierdzeń, że ta ustawa będzie chronić tych, którzy przy okazji podejmowania decyzji sprzecznych z przepisami o przetargach publicznych będą ciągnąć korzyści finansowe.

Tymczasem uwolnienie urzędnika od odpowiedzialności z tytułu naruszenia ustawy o zamówieniach publicznych, nie uwalnia go od kombinacji związanych z zakupem  nieatestowanego sprzętu, w związku z czym np. dostał łapówkę, czy też w inny sposób doznał korzyści majątkowej.

To są dwie rozdzielne odpowiedzialności, na które proponowana ustawa uwalniająca urzędnika od odpowiedzialności w żadnym razie się nie rozciąga.

Treść omawianej propozycji zmierza wyraźnie, do zastrzeżenia, że odstępstwa w tym przypadku od ustawy o zamówieniach publicznych były niezbędne, gdyż w inny sposób nie dało się szybko zapewnić obywatelom wymaganego sprzętu do walki z pandemią.

Po co szerzone są medialnie tego rodzaju już na pierwszy rzut oka błędne zarzuty względem projektodawców omawianej ustawy? Pierwszy powód ma charakter czysto polityczny i wynika stąd, że opozycja musi się czymś zająć, aby mogła dalej istnieć…

Druga przyczyna jest bardziej złożona i łączy się z propagowaniem takich zarzutów na różnych platformach medialnych, w tym przede wszystkim w Internecie, który przy okazji tego zjawiska usiłuje się kreować na prawdziwie niezależne źródło informacji.

Dla wielu osób bezkrytycznie patrzących na przekazywane im informacje, rewelacje pochodzące z takich niezależnych mediów urastają do rangi, tabu, czy aksjomatu, poprzez twierdzenie, że te telewizyjne wiadomości, zarówno mediów publicznych jak i prywatnych, wprowadzają tylko w błąd, a rzeczywiste fakty publikują tylko internetowe platformy niezależne.

Przeanalizujmy, zatem źródło tych niezależnych publikatorów. Mogą to być oczywiście hobbyści, którzy dzielą się z innymi pozyskanymi różną drogą informacjami, lub analizą zjawisk wynikającą z logicznego porównania różnych faktów i własnych doświadczeń.

Takie osoby nie będą jednak kategoryzować zjawisk, lecz raczej poprzez stawiane pytania spowodują, że odbiorca pocznie sam dokonywać analizy różnych informacji, co pozwoli mu drążyć problem i dochodzić samemu do jakiś sensownych wniosków.

W efekcie tego rodzaju działalność trzeba uznać za społecznie pożyteczną, gdyż pobudza innych do myślenia i analizowania, co zawsze sprzyja podejmowaniu później racjonalnych decyzji także w sferze uczestnictwa w wyborach powszechnych.

Inny powód oddziaływania medialnego musi się łączyć z pozyskiwaniem z tego tytułu korzyści finansowych, bo przysłowie mówi, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

Ktoś finansuje takie niezależne media i dlatego powstaje pytanie, po co to czyni? Świat jest przyczynowo-skutkowy, toteż systematyczna działalność niezależnego medium musi do czegoś konkretnie prowadzić.

Odpowiedź jest równie prosta. Ona prowadzi do zohydzenia odbiorcy polityki, do ukazania poprzez coraz bardziej wymyślne i oparte na tezie spiskowej teorii dziejów twierdzeniach o fikcyjnej władzy, która pozostaje na sznurku biznesowego świata przestępczego, etc.

Wszystko to zmierza do tego, aby zniechęcić potencjalnego wyborcę do udziału w wyborach powszechnych po to, aby zachować status quo, czyli wyeliminować znaczny procent uprawnionych do głosowania, którzy by mogli w systemie demokratycznym wpłynąć na wybór lepszej władzy, ale poprzez wykreowaną medialnie niechęć, tego nie czynią.

Aby potwierdzić przedstawioną tezę wystarczy porozmawiać z otaczającymi nas znajomymi i zapytać ich, co sądzą o władzy i dlaczego nie uczestniczą w wyborach powszechnych, a ich odpowiedź sama uzasadni zaprezentowane wyżej twierdzenie.

Karabeusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *