ASPEKT ENERGETYCZNY…

Rozmowy byłych prezydentów i premierów mają uchodzić za dyskusje doświadczonych polityków, znawców gospodarki, potrafiących wykazać, jakie potężne błędy popełnia obecna władza.

W konkluzji chodzi o to, aby ją ośmieszyć, wykazać brak profesjonalizmu i skłonić większość wyborców do zmiany w wyniku poparcia opozycji, choć ta ostatnia żadnymi konkretnymi planami rozwojowymi nie grzeszy.

Plan chytry, tyle, że zapalczywość rozmówek pozostawia w bezkrytycznej sferze meritum poruszanych zagadnień, tak, jakby sama ranga pełnionych przez tych panów funkcji była wystarczającą rękojmią prawdy objawionej.

Niedawno dyskutowano na tematy energetyczne związane z ochroną naturalnego środowiska i naszym problemem węglowym. Generalną krytykę podjęto w zakresie decyzji PiS-u związanej z ograniczeniem finansowania ze środków publicznych „mikro elektrowni” do poziomu zaspakajającego potrzeby gospodarstwa domowego.

Gdyby nie ten kardynalny błąd, mielibyśmy potężny rozwój ekologicznej energii i stan sprzyjający zmianie węgla na inne paliwo energetyczne. Rozwodzono się również nad ograniczeniem budowy terenowych wiatraków, w miejsce czego planuje się niepotrzebną budowę pola wiatracznego na Bałtyku.

Nie jestem specjalistą z tej dziedziny, ale logika nie jest mi obca. Trudno nie obśmiać wywodów krytycznych naszych byłych notabli.

Przede wszystkim ograniczenie finansowania „mikro elektrowni” o różnej formule budowy do skali prądu zaspakajającego tylko potrzeby danego podmiotu, który tę inwestycję przedsiębrał, jest słuszne, z uwagi na rachunek ekonomiczny.

W indywidualnej produkcji prądu największy problem dotyczy magazynowania energii elektrycznej. Służące temu urządzenia i instalacje są tak złożone i kosztowne, że ich dofinansowywanie w skali mikro gospodarstwa domowego jest skrajnie nieopłacalne.

Z tego powodu, PiS słusznie ograniczył dofinansowanie takich inwestycji do skali prądu zużywanego w danej mikro skali. Większe nakłady finansowe byłyby wyrzucaniem pieniędzy w błoto, ponieważ ze względu na koszt tych urządzeń, żaden inwestor indywidualny takiej inwestycji by nie dokończył.

W następstwie tego powstałyby poważne problemy z rozliczaniem dofinansowania ze środków publicznych. Podobnie sprawa się ma z wiatrakami budowanymi na twardym terenie obszaru Polski, z tym, że dodatkowo mamy tutaj do czynienia z różnego rodzaju szkodliwościami dla środowiska, w tym przede wszystkim z hałasem.

Natomiast budowa pola wiatracznego na Bałtyku jest opłacalna, gdyż jedna instalacja i jedno kompleksowe urządzenie magazynujące energię elektryczną czyni inwestycję korzystną, niezależnie od eliminacji szkodliwości dla ludzkiego środowiska.

Tyle w skali logicznego rozumowania, które prowadzi do wniosku, że nasi, eks funkcyjni politycy wykazują amnezję gospodarczego poprawnego zarządzania, zakładając, że taką wiedzę rzeczywiście posiadali.

Widać, więc jasno, że ich zasadniczym celem nie jest rzeczowa dyskusja w zakresie ekonomicznie opłacalnego zarządzania, ale ukazywanie za wszelką cenę jakichś wyimaginowanych błędów obecnej władzy.

Jak sami rządzili, jakoś nie wdrażali swoich genialnych pomysłów, a dzisiaj filozofują, bo to nic nie kosztuje, a sprzyja wrażej propagandzie antyrządowej.

Aby nie być jednostronnym w ocenie, nie twierdzę, że PiS nie popełnia żadnych błędów. Oczywiście wadliwe decyzje się zdarzają, gdyż nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, ale akurat nie w aspekcie energetycznym.

Karabeusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *