PLAN…

Motto: rozważania prognostycznego prawdopodobieństwa…

W przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego, który plan ogłosił w książce pt. „Polska naszych marzeń”, Lublin 2011, a po zwycięstwie w 2015 r. zaczął go realizować, mamy do czynienia z politykiem obiecującym, niedotrzymującym słowa, a kiedy mu wypominamy m.in. fatalną reformę emerytalną, milczy, nie zdradzając zamierzeń…

Musi jednak posiadać plan wynikający z bardzo ważnych problemów obecnie rządzących Unią, którzy postrzegają Polskę, jako przeszkodę na drodze stworzenia byle, jakich Stanów Zjednoczonych Europy…

Dyplomacja polska zyskuje coraz więcej zwolenników wśród państw UE i dlatego polityka, J. Kaczyńskiego staje się niebezpieczna dla Niemiec, chcących być hegemonem unijnymi i równocześnie kolaborantem z Putinem w związku z eksploatacją rurociągu bałtyckiego…

Nawet obecna, nowa administracja amerykańska szybko się w tym połapała i dlatego wcześniejsze plany osłabienia wschodniej flanki NATO, czy też ograniczenia współpracy militarnej z Polską spełzły na niczym.

W tych warunkach Unia przysłała nam gońca do realizacji jednej z alternatyw. Pierwszoplanowo ma odsunąć Jarosława Kaczyńskiego od władzy i przejąć stery rządów, doprowadzając Polskę do czasów wasala Niemiec, na wzór panujący w latach 2007-2015.

Gdyby to się nie udało, alternatywnie ma za zadanie wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej, od czego jest świetnym specjalistą, zważywszy na historię wyjścia z Unii Wielkiej Brytanii.

Dla obu planów posiada wspólne metody szantażowe w postaci przykręcenia nam należnych funduszy w związku z wyssanym z palca zarzutem naruszania demokracji unijnej.  Jak historia pokazuje władze Unii są w stanie to zrobić.

PiS chyba podejrzewa te zamierzenia, stąd politycy intensywnie jeżdżą po kraju i w bezpośrednich rozmowach wyjaśniają obywatelom korzyści płynące z „Polskiego ładu”. Dla realizacji celu konieczne będą pieniądze unijne, których nie dostaniemy.

Przesądzające znaczenie będzie miała mądrość większości dorosłego społeczeństwa polskiego, w szczególności, czy naród pójdzie na lep obiecanek, potwierdzonych historycznie niedotrzymywaniem słowa, czy też zawierzy Jarosławowi Kaczyńskiemu, nawet gdyby Polska, zgodnie z wolą większości wyborców, miała opuścić UE?

Oczywiście cała opozycja będzie grzmieć na władzę zmuszoną wyprowadzić nas z Unii, bo przecież ich działacze utracą setki lukratywnych posadek brukselskich, które my w całości finansujemy, a oni w podzięce kreują się zdrajcami Ojczyzny!

Zwykło się powszechnie twierdzić, że podstawowym motywem dążenia i uczestnictwa Polaków, w UE był swobodny przepływ ludności między krajami wspólnoty, co nie jest do końca prawdą, gdyż ten przepływ dotyczy także kilku państw spoza Unii.

Nie polemizując jednak z tym poglądem można stwierdzić, że rzeczywiście kiedyś tak było, ale sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Nawet tuż przed pandemią koronawirusa liczba Polaków krążących po krajach Unii stanowiła niewielki odsetek naszej ludności.

Pozostali mogli tylko cieszyć się z potencjalnej możliwości wyjazdu lub poszukiwania w przyszłości przez swoje dzieci lepszych warunków bytowania za granicą.

W gruncie rzeczy najważniejszym powodem naszej akcesji do Unii były i są wmawiane nam korzyści finansowe i w następstwie tego kuszenie szybkim wzrostem dobrobytu.

Przyjęliśmy to na słowo, ponieważ żaden dotychczasowy rząd nie sporządził i nie opublikował raportu o stanie państwa, w którym rzetelnie podano by naszą rzeczywistą sytuację gospodarczą, związane z nią plusy i minusy akcesu, a także w efekcie korzyści, czy straty.

Niemcy byli żywotnie zainteresowani przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, ponieważ obiecane korzyści finansowe miały wyhamować żądania prawne w zakresie wypłacenia nam reparacji wojennych za straty osobowe i mienia w II wojnie światowej.

Z podwyższającą się stopą życiową różnie bywało zwłaszcza w czasach ograbiania nas z miliardów złotych, wywożonych bezkarnie za granicę. Teraz, gdy nieco uporządkowano te kwestie, pęd na zachód uległ likwidacji, a zaczynają się powroty…

Jarosław Kaczyński udowodnił, że można stworzyć lepsze warunki bytowania w kraju i tym samym znacznie ograniczyć opuszczanie Ojczyzny przez polskich fachowców z różnych dziedzin życia społecznego.

Najlepsze w Unii bezpieczeństwo bytowania, minimalne bezrobocie, rosnące wynagrodzenia za pracę i obniżanie podatków, wszystko to sprzyja pozostawaniu rodaków w kraju, tym bardziej, gdy do tego dodać występujące na zachodzie zamachy terrorystyczne i problemy z emigrantami.

Może się okazać, że w niedalekiej przyszłości większość Polaków wypowie się, podobnie jak Brytyjczycy za wyjściem ze zdemoralizowanej Unii Europejskiej.

Tylko dwa państwa złożyły protokół zastrzeżeń do traktatu lizbońskiego, a mianowicie Wielka Brytania i Polska, bo ich dyplomaci słusznie przewidywali, w jakim łajdackim kierunku wspólnota będzie zmierzać.

Wobec szantażu unijnego w postaci zabrania nam należnych pieniędzy, nie będzie innego wyjścia, chyba, że Polacy większościowo zgodzą się na byt państwa postkolonialnego, stanowiącego podnóżek Niemiec i permanentnie oszukiwanego przez polityków – w końcu, chcącemu krzywda się nie dzieje…

Najciekawsze jest to, że polska gospodarka specjalnie nie straci, gdyż mimo bardzo mocnego powiązania biznesowego z Niemcami funkcjonować będzie także z innymi państwami na zasadzie obustronnie korzystnych umów, w sprawie treści których żaden urzędas brukselski nie będzie miał prawa głosu…

Powstaną warunki prawne do pozbycia się idiotycznego balastu dyrektyw unijnych, hamujących rozwój gospodarczy, co pozwoli na wzór brytyjski stworzyć korzystne prawo prowadzenia działalności gospodarczej, czego, pozostając w Unii w żaden sposób przeprowadzić się nie da!

Polacy pracujący aktualnie w Wielkiej Brytanii, a także rzetelni i doświadczeni polscy biznesmeni, tacy, jak na przykład Roman Kluska wiedzą doskonale, o czym mówię.

Równocześnie wraz z naszym wystąpieniem z Unii Europejskiej, Niemcy pozbędą się państwa, które poważnie im zagraża w tworzeniu germańskiego, europejskiego porządku.

Niestety, osamotnione zostaną mniejsze państwa UE, które bez przywództwa Polski staną się łatwym łupem Niemiec i Francji, usiłujących utrzymać postkolonialny ład unijny. Otworzyć to może zamierzenie stworzenia Jagiellońskiego Porozumienia Państw Europy…

Źle na tym nie wyjdzie polskie społeczeństwo, które pokazało, że potrafi korzystnie gospodarować, nawet w narzuconym gorsecie unijnym, co tym bardziej w racjonalnych warunkach gospodarowania potrafi wyzwolić niezwykłe siły innowacyjne.

Choć nasz rozwój gospodarczy na początku trochę przyhamuje, gdyż biznesmeni będą się dorabiać majątku przy pomocy łyżeczki od herbaty, a nie chochli, to suma summarum stracą jedynie współcześni karierowicze, którzy swój dorobek tworzyli na przekrętach i aferach.

Istotne znaczenie będzie też miała niedaleka kompromitacja władz Unii, pod egidą, której zwalczaliśmy pandemię koronawirusa.

Wzorowanie się polskiego rządu na wytycznych Międzynarodowej Organizacji Zdrowia, a także na ustaleniach unijnych, jasno wykażą, że nie mamy do czynienia ze wspólnotą dobrą i rozkwitu, ale z jakimiś szaleńcami…

Słowem, nie jest wykluczone, że mądrość większości Polaków oparta na zasadach dekalogu doprowadzi do spełnienia się przysłowia – oliwa nierychliwa, ale sprawiedliwa…

Karabeusz