KONIEC UNII…?

Dzisiejsza polityka urzędników unijnych prowadzi wprost do unicestwienia traktatu międzynarodowego, jeżeli jej władze nie pójdą po rozum do głowy… Nastąpi to w sposób nieuchronny i niezależny od postawy Polski względem wspólnoty europejskiej.

Unia tworząc pakiet klimatyczny poruszyła niezwykle delikatną strunę bytu mas ludowych Europy, które w wyniku tej reformy mogą poważnie dostać po kieszeni. Dotychczasowe wybryki w zakresie LGBT, przerywania ciąży, eutanazji, itp., to były jedynie niewiele znaczące z powszechnego punktu widzenia problemy.

Łączyły się, bowiem trochę z prawem, trochę z moralnością, ale nie uderzały w powszechny poziom życia obywateli UE. Władze Unii prowadzą politykę zmierzającą do zbudowania Stanów Zjednoczonych Europy i w tym kierunku krocząc, używają wszelkich możliwych środków mających na celu likwidację państw narodowych, bez ich zgody.

Skłócenie społeczeństw europejskich wymienionymi wyżej zagadnieniami i narzucanie powszechne nowego nielogicznego modelu demokracji oraz definicji wolności człowieka pozostających w oczywistej opozycji do kanonów państwa i prawa jest właśnie sprytnym elementem demontującym byt państwowości poszczególnych krajów.

W tym samym kierunku, tyle, że od strony ekonomicznej zmierza pakt klimatyczny. Ma on stworzyć pełną kontrolę urzędników unijnych nad gospodarkami państw Unii. W ten sposób sterując, można doprowadzić do upadłości podmiotów państwowych, co będzie sprzyjać powstaniu jednej europejskiej centralnej władzy.

Przegięcie polega na tym, że urzędnicy unijni zlekceważyli masy społeczeństw europejskich, które zorganizowane, są w stanie na wzór naszej „Solidarności” rozłożyć na łopatki tę całą zgniłą, rzekomą wspólnotę.

Historia jakby się powtarza, tyle, że w szerszym zakresie społecznym. W Polsce same hasła wolnościowe nie były w stanie doprowadzić do przewrotu politycznego. Gospodarka socjalistyczna musiała osiągnąć dno i wówczas masy, głównie robotniczo-chłopskie pod hasłem solidarności mogły się od tego dna odbić.

W skali Unii Europejskiej sytuacja jest podobna, przy czym poziom bytu Europejczyków nie musi osiągnąć dna, wystarczy, gdy dojdzie do znacznego obniżenia dobrobytu. Naturalna obrona przed perspektywiczną nędzą będzie sprzyjała solidarności narodów, zmierzających do naprawy.

Można, więc powiedzieć, że UE rozleci się na własne życzenie w wyniku głupoty urzędników, którzy uderzyli w bardzo czułe struny sprzyjające powstaniu solidarności powszechnej i tym samym skutecznemu buforowi przeciwko samo władzy brukselskich urzędasów.

Jednakże różnica w przebiegu działań „Solidarności” w Polsce i takiego ruchu w skali europejskiej może być zasadnicza. O ile nasza rewolucja nie przybrała krwawego rozmachu, o tyle nie wiadomo, co zrobi społeczeństwo europejskie z brukselskimi łajdakami?

Wnioskuję to po sposobie zachowań. Nasza ostatnia manifestacja w Luxemburgu przebiegała bardzo spokojnie, stąd wprowadziła nawet w konsternację tamtejszą władzę porządkową, przyzwyczajoną do groźnych rozruchów…

Nota bene to zdarzenie zadało kłam przekazywanym na zachód informacjom o rzekomym polskim zwalczaniu prawa do manifestacji, a także o grożących porządkowi i demokracji ich przebiegach w naszym kraju.

Uderzenie w newralgiczny punkt bytu narodów Europy w wyniku głupiego pakietu klimatycznego obniżającego poważnie poziom życia narodów, odbije się jak bumerang na sprawcach, którzy poniosą konsekwencje w myśl reguły, że każdej akcji towarzyszy reakcja.

A jak wiemy z historii, bunt ludów, w tym sprzymierzonych robotników i rolników przybierał nieraz nieobliczalne rozmiary, co dedukuję mądrzejszym przedstawicielom władz UE, chcąc uchronić ich od skutków przysłowia stanowiącego, że chcącemu krzywda się nie dzieje…

Karabeusz