PRAWDA…

Motto: o poważanej mądrości w TVN

Pewien bufon tak wierzył w siłę kłamstw banalnie,
Że przekroczył Rubikon i wypadł fatalnie.
Nawet jego zaplecze przecierało oczy,
W jaki absurd ogromny ten fanfaron kroczy!

Przymierzając odbiorców do inteligencji,
Której nurt w jego zdaniach sprzyjał referencji
Wmawiania najdziwniejszych pomysłów na życie…
Wciąż przez siłę kasiorki miał nadzieję skrycie

Opanować komórki do nonsensu szare…
W racjonalnym myśleniu uczynić, choć szparę,
Kłam położyć twierdzeniu, iż Słońce wciąż świeci,
A, w efekcie finalnym wyśmiały go dzieci!

W doświadczeniu praktycznym widoczna ocena,
Skłaniająca medialnie oraz tejże cena
Wiarołomnych poglądów o naszej polskości,
Co prowadzą do sprawy mocnej złożoności…

Gdy głupoty totalne wspiera nurt uczonych –
Jak wygląda z pozoru, nieźle wyuczonych,
Których etos sprzedany został za złotówki,
Imituje dziś wielce zasłużone główki…

Poziom nauk myślenia tak upadł na sile,
Bo, choć czas nam upływa, zostajemy w tyle.
Nurt słuszności szukamy w uczelniach, nauce,
Kiedy ten przyhamował, poddając się sztuce

Kupowanych poglądów za granty i gaże,
Zagraniczne honory, powszechne wojaże,
Tak przyćmiły istotę narodu Polonii,
Że uczony zapomniał, po co za tym goni?

I w ferworze szaleństwa rozgłasza poglądy,
Na ten przykład na polskie niezawisłe sądy…
Gębą pełną sloganów demokratyzacji
Złodziejskim biznesmenom nie poskąpi racji…

Naród polski w pozorach utrzymuje wielce,
Który kipi groźbami o jasnej Anielce…
W końcu przejrzy na oczy i zrobi porządek,
Nie wpuszczając szubrawców do prawa i grządek

Rdzennego pochodzenia od Piasta i Lecha.
Dla gawiedzi powszechna to będzie uciecha,
Gdy mądrala niejeden, tracąc autorytet,
Nawet za góry złota nie kupi parytet…

Dający miejsce w todze rodzimej uczelni.
Natenczas sprzymierzeńcy zachodni tak dzielni,
Ubabrani w problemy podobnej natury,
Także już nie wybielą swej zdradliwej skóry…

Słowem te bezeceństwa, wybryki kultury,
Hałaśliwe kłamstwa, bezczelne faktury…
Przyjdzie im pojedynczo i jakby pospołu,
Medialnie głośnym głosem odszczekać spod stołu!

Tadeusz Miłowit Lubrza