FILOZOFICZNIE

Francuzi mają jutro wybrać Prezydenta, który będzie sterował polityką Francji przez następne 5 lat. Życzę im trafnego wyboru. Z doniesień medialnych wynika, że 40% uprawnionych do głosowania nie wie, na kogo postawić i to mnie bardzo niepokoi.

Wynika z tego, że znaczne rzesze utraciły zainteresowanie polityką i nawet namiastki uprawnień suwerena nie potrafią wykorzystać. Jest to symptom niebezpieczny, bo wskazuje na to, że drugie, co do wielkości i znaczenia państwo UE posiada obywateli nieumiejących analizować rzeczywistości i oddzielić ziarno od plew.

Hołubieni dobrobytem wykazują postawę dzieci we mgle, które niczego nie potrafią rozeznać i ostro sklasyfikować. Mówię o tym przede wszystkim dlatego, że nienawidzę hipokrytów, a medialne zabiegi usiłują tym niezdecydowanym zrobić z mózgu wodę, strasząc prorosyjską postawą Marii Le Pen.

To mniej więcej tak jakby danego polityka oceniać wedle jego byłych poglądów pokazujących potrzebę obopólnie korzystnej współpracy gospodarczej z jakimś państwem. Przykładowo USA współpracowały gospodarczo z hitlerowskimi Niemcami, a wymianę handlową przyhamowano dopiero po wybuchu wojny z Japonią.

Nie jest, więc ważna sama współpraca gospodarcza i to jeszcze tylko hipotetycznie zamierzona, gdyż Maria Le Pen dotychczas władzy nie sprawowała, ale postawa w czasie wojny, którą dzisiaj w Europie mamy.

W tym zakresie obecny Prezydent Francji wygląda trochę jak przysłowiowy „fircyk w zalotach”, usiłujący na bezcelowych rozmowach z tyranem wygrać jakieś polityczne punkty poparcia.

Rzetelność oceny polega na tym, że tenże, co najmniej tolerował naruszanie embarga na handel bronią z Rosją i to jest najcięższy grzech, który dzisiaj usiłuje przykryć niepoważnymi wizytami i rozmowami z W. Putinem z uzasadnieniem utrzymania kontaktu na wypadek porozumień pokojowych.

O ile takie rozmowy przed wybuchem wojny były zasadne i nie można ich oceniać negatywnie, o tyle po agresji na Ukrainę, świadczą tylko o rozpaczliwych działaniach w celu zdobycia za wszelka cenę poparcia wśród nierozgarniętych intelektualnie wyborców.

Stoimy w obliczu potrzeby poważnych zmian w Unii Europejskiej celem przywrócenia przestrzegania fundamentalnych zasad stworzonych przez ojców założycieli, od których wspólnota znacznie zboczyła.

Tę potrzebę dostrzegała dawno Polska i dlatego stanowisko Marii Le Pen ogłaszającej zamiar współpracy z nami trzeba ocenić pozytywnie. Czy Francuzi przebudzą się i doprowadzą przez wybór do korzystnych zmian mam pewne wątpliwości, chociaż życzę im tego z całego serca.

Jak to kiedyś mówił Jan Paweł Wielki współpraca to jeden z drugim, a nie jeden przeciwko drugiemu. Budować taką więź można jedynie na trwałym jednakowym przestrzeganiu zasad względem wszystkich państw członkowskich, a Francuzi chyba trochę ostatnio o tym zapomnieli, żyjąc w luksusie dobrobytu.

Nie chciałbym, aby się przebudzili dopiero wtedy, kiedy dostaną mocno po tylnej części ciała poniżej pleców i dlatego serdecznie im życzę trafnego wyboru!

Karabeusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *