GRZECHY I

Polityka jest sztuką pozyskiwania korzyści. Wymaga intensywnego myślenia w każdej sferze, w której jej mechanizmy znajdują zastosowanie. Szczególne znaczenie prawidła tej dziedziny odgrywają w problematyce ochrony zdrowia każdego człowieka.

Pojęcie kojarzone jest zwykle z działaniami podejmowanymi planowo przez państwo, zmierzającymi do zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego. Efekt wynikający z poczynań władzy bynajmniej nie jest w tym zakresie najważniejszy.

Zwykliśmy go eksponować wówczas, gdy mamy do czynienia z poważną chorobą i oczekujemy, że rządzący powinni rozwiązać nasze problemy, sprowadzające się niekiedy do tragedii życiowej. Tymczasem, nic mylniejszego.

Służba zdrowia bez względu na organizację i funkcjonowanie, nawet idealne, nic nam nie pomoże, jeżeli przede wszystkim sami nie zadbamy o własne zdrowie. Do osobistej ochrony zdrowotnej podchodzimy większościowo w sposób typowy dla wielkiej polityki publicznej.

Nie rozumiemy, nie chcemy zrozumieć istoty podstawowych jej zadań i dlatego w efekcie stawiamy się często w roli wołającego na puszczy… Wyraźnie to widać w razie choroby trudno uleczalnej, kiedy zachowanie zdrowia jest możliwe tylko po bardzo drogiej operacji lub terapii rehabilitacyjnej, na którą służby zdrowia nie stać.

W takim przypadku skuteczna pomoc sprowadza się tylko do przysłowiowego bogatego wujka z Ameryki lub dobrego serca wielu Polaków, którzy pokryją koszty tego przedsięwzięcia.

Szczęśliwy traf może dotyczyć absolutnych wyjątków, dlatego przeciętny, rozsądny śmiertelnik powinien wytężyć moce umysłowe, aby przez głupotę nie dopuścić do poważnej choroby.

Na porządku dziennym dość powszechnie widać tymczasem, że nie dbamy o zdrowie zupełnie analogicznie, jak nie przejmujemy się wyborem dobrych polityków, od których działalności zależy nasza przyszłość.

Zdziwieni jesteśmy dopiero wówczas, gdy łajdackie elity polityczne nas okradną. W tym momencie bardzo ochoczo przerzucamy na nie winę, zapominając, że to my własną postawą wyborczą dopuściliśmy do wykreowania ich triumfu.

Wadliwe postępowanie względem własnego zdrowia można bez trudu wyjaśnić na przykładzie często mijanego rodaka, którego już sam wygląd powinien dawać wiele do myślenia…

Szedłem ulicą i dostrzegłem mężczyznę w średnim wieku z paskiem podtrzymującym spodnie i potężną walizkę bagażu, który musi nosić przez znaczną część życia. Wyglądał niczym kobieta, co najmniej w 9 miesiącu ciąży!

Pomijam nieestetyczny wygląd, gdyż to najmniejszy problem. Ten pan stojący żwawo na nogach niebawem zacznie narzekać na złe funkcjonowanie szeregu organów wewnętrznych swojego ciała, niepomny postępowania, które doprowadziło do tego stanu.

Gdyby to był jakiś wyjątek można by machnąć ręką, ale niestety wadliwa konsumpcja jest cechą charakterystyczną  większości Polaków. Je się po to, żeby żyć, a nie żyje się po to, aby jeść – taką sentencję każdy powinien sobie wyryć złotymi zgłoskami w kuchni!

Odwrotność tej reguły widać jak na dłoni w okresach przedświątecznych, zwłaszcza przed Bożym Narodzeniem i Świętami Wielkanocnymi. Polacy biorą tzw. chwilówkę, aby zaspokoić swoje obżarstwo. Po co, tego nikt nie wie?

Nie wiadomo, jakiemu celowi ma służyć zwyczaj 12 dań na stole wigilijnym, co kończy się często pobytem u lekarza lub w szpitalu. W najlepszym przypadku odczuwamy potężny niesmak, czyli wstręt do jedzenia z nadmiernego przeładowania żołądka!

Miliony ludzi na świecie głodują, będąc w stanie kompletnego braku zaspokojenia podstawowych potrzeb żywnościowych, a my wyrzucamy po okresach świątecznych tony nadmiaru żywności, jako nieprzydatnej do spożycia.

Gdzie sens i gdzie logika takiego postępowania nie wiadomo, ale systematycznie funkcjonuje ten trend, przypominający trochę małpy wyuczone powtarzalnych zachowań w grupie społecznej…

Różnica między człowiekiem, a zwierzętami jest jednak zasadnicza, gdyż one zdobywają żywność po to, aby przeżyć, a my odstawiamy systematycznie widowisko na pierwszy rzut oka sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, mając do tego wysokie mniemanie o sobie w zakresie umiejętności intelektualnych i wynikającej z tego mądrości…

Dopuszczając się powszechnego grzechu obżarstwa, nie dostrzegamy niszczenia organizmu, mając później pretensje do całego świata, że nam nie pomaga w walce z chorobami, które sprowadziliśmy przez własną totalną grzeszną głupotę!

Tadeusz Michał Nycz