DIALOG KONSTRUKTYWNY LIII

K. Mamy ostatnio kolejne afery w polityce. Zacznijmy od tzw. „ustawy o wpływach rosyjskich”, co o niej sądzisz, zwłaszcza o zgodności z Konstytucją?

TMN. Polski system prawny przewiduje domniemanie zgodności ustawy z Konstytucją, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie inaczej. Wobec tego kategoryczne stwierdzenia o sprzeczności tej ustawy z ustawą zasadniczą, mają naturę polityczną.

K. Wyrażają je poważni prawnicy profesorowie nauk prawnych. Takich głosów nie można pomijać. Pada też krytyka z zagranicy, w tym z USA, czy Unii Europejskiej.

TMN. Odnosząc się do przedstawicieli nauk prawnych, to od kiedy Komisja Wenecka złożona z takich sław pozwoliła sobie na złamanie żelaznej zasady prawa nieorzekania we własnej sprawie, co dotyczyło oceny konstytucyjności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przez tenże Trybunał, to medialne opinie prawników przestałem traktować poważnie. Dotyczy to zwłaszcza ocen, którym brak rzeczowych argumentów prawniczych, a opierają się na górnolotnych politycznych sloganach.

K. W tej sprawie mamy aż zatrzęsienie takich poglądów. Ostatnio Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że prawo ułaskawienia leżące w rękach Prezydenta RP jest prerogatywą samodzielną i niepodlegającą jakiejkolwiek kontroli sądowej, czyli Prezydent RP może dokonać ułaskawienia na każdym etapie sprawy poczynając od postawienia obywatela w stan oskarżenia. Decyzja Prezydenta RP powoduje w skutkach umorzenie toczonego postępowania karnego. Dyskutowałem na ten temat w internecie z prof. Andrzejem Zollem, który prezentował odmienny pogląd, a w ślad za nim wielu innych profesorów nauk prawnych zarzucało bezpodstawnie Prezydentowi naruszenie Konstytucji. Dzisiaj mamy już jasność, gdyż rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczne i musi być powszechnie respektowane. Ale np. prof. Stanisław Biernat były wiceprezes Trybunału, jak donoszą media, nie zostawił suchej nitki na tym wyroku.

TMN. To jest klasyczny przykład pokazujący, jak nie powinni zachowywać się prawnicy. Owszem, profesor Stanisław Biernat ma prawo napisać i opublikować krytyczną glosę do tego wyroku TK i w niej przedstawić argumenty prawnicze przeciwko wyrokowi. Gołosłowne medialne oceny wpisują się w działalność polityczną, niedopuszczalną w przypadku sędziego, zgodnie z art. 178 ust. 3 Konstytucji.

K. Wracając do przedmiotu sprawy, co zrobić z krytyką płynącą przede wszystkim z USA?

TMN. Trudno powiedzieć, czy tamtejsi politycy i prawnicy przeczytali dokładnie przetłumaczoną naszą ustawę opublikowaną w Dzienniku Ustaw pod poz. 1030 z 2023 r. czy też kierują się informacjami medialnymi? Ambasador USA w Polsce nie powiedział nic niewłaściwego, trzeba tylko czytać ze zrozumieniem to, co on oświadczył. Stwierdził, że popiera wniosek Prezydenta RP skierowania ustawy do TK, aby ten zbadał zgodność z Konstytucją. Dodał, że USA wyrażają zaniepokojenie względem wszelkich ustaw, które starają się wkraczać w sferę wolnych wyborów powszechnych. Taki głos powinien być przyjęty do wiadomości i nie wzbudzać niepotrzebnych krytyk przedstawicieli naszej władzy, bo nie ma ku temu powodu.

K. Opozycja ogłosiła już 11 zarzutów godzących w Konstytucję na tle przepisów tej ustawy. Usiłuje wykorzystywać wszelkie głosy krytyczne zwłaszcza płynące z zagranicy dla utrącenia tej ustawy, stanowiącej medialny bat na ich prominentnych polityków. Jak do tych zarzutów się ustosunkujesz?

TMN. Mam wrażenie, że stawiane zarzuty w części, moim zdaniem całkiem błędne prawniczo sugerują, że autor, czy autorzy dokładnie z ustawą się nie zapoznali, nie mówiąc już o ich znajomości systematyki prawa.

K. Co masz na myśli?

TMN. Pierwszy zarzut stanowi, że komisja zastępuje sąd, co narusza trójpodział władzy, a kolejny mówi o karach w znaczeniu prawa karnego za czyny, które nie były przestępstwami. Mamy tutaj do czynienia z brakiem zrozumienia systematyki ustawy. Ten akt prawny w całości należy do sfery prawa administracyjnego, czyli przewidziane w nim kary nie mają charakteru karnego, ale administracyjny. Tego rodzaju sankcje występują w różnych ustawach o charakterze administracyjnoprawnym i nikt ich nie kwestionuje.

K. Co, z  naruszoną zasadą domniemania niewinności?

TMN. To dalsza konsekwencja administracyjnoprawnego charakteru ustawy.  Ona nie przypisuje nikomu winy za działanie na rzecz Rosji, bo takowa dawałaby już podstawę do nałożenia kary z Kodeksu karnego za zdradę Ojczyzny. Ona przypisuje niezawinione działania na rzecz obcego państwa przynoszące Polsce szkodę, co wymaga prewencyjnego odsunięcia tych osób od działalności publicznej, gdyż to leży w interesie państwa i narodu. Nawet trudno mówić o ograniczeniu biernego prawa wyborczego, gdyż skarga do WSA od wydanej decyzji spowoduje, że komisja lub WSA wstrzyma wykonanie decyzji na okres wyborczy, czyli nie przyniesie ona negatywnego wyborczego skutku.

K. Czy nie można było konstrukcji ustawy zbudować lepiej, aby nie narazić się na zarzut sprzeczności z Konstytucją, a może skuteczniej tropić szpiegostwo za pomocą polskich służb specjalnych?

TMN. Może można było, ale to nie takie proste. Jeden z polityków amerykańskich, bodaj były ambasador w Polsce, wyraził pogląd, że być może tę ustawę można było lepiej skonstruować. Oni jednak mają własne złe doświadczenia z wpływami rosyjskimi, czy radzieckimi i dlatego zdają sobie sprawę z trudności. Wystarczy wspomnieć tzw. projekt „Manhattan”, czyli budowę amerykańskiej bomby atomowej, w którym usadowił się szpieg radziecki, pomimo dochowywania przez amerykańskie służby specjalnie maksymalnej ostrożności i zachowania w ścisłej tajemnicy tego projektu.

K. A zarzut iluzorycznej, czyli tylko formalnoprawnej kontroli decyzji komisji przez WSA i NSA?

TMN. Jest nieuprawniony, ponieważ zakończenie sprawy administracyjnoprawnej w wyniku prawomocnego wyroku sądu administracyjnego, nie zamyka obywatelowi prawa do dochodzenia roszczeń przeciwko skarbowi państwa przed sądem powszechnym i udowodnienia błędnej oceny postępowania organu administracji państwowej, zgodnie z art. 77 Konstytucji.

K. Wszystkie pozostałe zarzuty przytoczę już łącznie, a mianowicie uznaniowość definicji „działania na rzecz Rosji”, naruszenie prawa do obrony, naruszenie tajemnic prawnie chronionych, zagrożenie dla inwestycji w Polsce, ryzyko ingerencji w wolne i uczciwe wybory?

TMN. Trzeba wziąć pod uwagę, że w przypadku tej ustawy mamy do czynienia ze szczególnie delikatną materią zagadnień, rzutujących w istotny sposób na sytuację społeczno-polityczno-gospodarczą w Polsce, w wyniku ingerencji obcego państwa w wewnętrzne nasze sprawy i to w warunkach aktualnego stanu wojny za wschodnią granicą. Te przesłanki w pełni uzasadniają szczególne rozwiązania chroniące państwo i prewencyjne działania mające na celu wyeliminowanie w przyszłości zagrożeń. Porządku nie da się wprowadzić typowymi działaniami sądowymi, gdyż w sytuacji braku legalnej, wiążącej wykładni ustaw nawet najbardziej szkodliwe i oczywiste działania na szkodę naszej gospodarki kończyły się na niczym, że wspomnę tylko aferę FOZZ, którą finalnie po wielu latach postępowania karnego umorzono.

K. Jak oceniasz propozycję nowelizacji tej ustawy zgłoszoną przez Prezydenta RP?

TMN. Uważam, że Prezydent słusznie skierował następczo tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten ocenił ewentualne wady w świetle przepisów ustawy zasadniczej. Rozstrzygnięcie TK będzie miało znaczenie w procesach osób dochodzących roszczeń od skarbu państwa w związku z ewentualnym naruszeniem ich praw konstytucyjnych. Koncepcję wyeliminowania z członkostwa w komisji posłów jak i senatorów popieram, jako słuszną. Krytycznie odnoszę się natomiast do odwołania od decyzji administracyjnej komisji do sądu apelacyjnego, gdyż to jest błędne pomieszanie trybu administracyjnoprawnego z cywilną procedurą przed sądem powszechnym, co przy braku legalnej wykładni ustaw może doprowadzić do długotrwałych sporów sądowych i zniweczenia słusznej idei, w imię której uchwalona została ustawa.

K. Nasze władze odwołują się do funkcjonowania podobnych komisji w innych krajach, które to komisje nie miały jednak tak daleko idących kompetencji. Czy zatem w naszym przypadku rozwiązania ustawowe są słuszne?

TMN. Faktycznie w USA, we Francji i w innych krajach działały komisje o ograniczonych w stosunku do naszej ustawy kompetencjach. Trzeba jednak uwzględnić całokształt okoliczności, w jakich przychodzi wprowadzać te regulacje. Nasza sytuacja jest zupełnie wyjątkowa i nieporównywalna z innymi państwami, skoro mamy za wschodnią granicą wojnę i ona rzutuje na potrzebę szybkiego i skutecznego wyeliminowania rosyjskiej agentury w Polsce, czego być może nie da się skutecznie zrealizować w inny sposób. Władza uwzględniając odszkodowania, które mogą być przyznawane osobom pokrzywdzonym, podejmuje pewne ryzyko, gdyż dla niej większą wartością jest interes państwa i całego narodu, aniżeli niewielkiej grupki jej obywateli, którzy w razie czego otrzymają stosowne odszkodowanie.

K. Czyli zgadzasz się z tym, że postanowienia ustawy są sprzeczne z Konstytucją?

TMN. Do jednoznacznej oceny uprawniony jest wyłącznie Trybunał Konstytucyjny, do czasu jego orzeczenia obowiązuje zasada domniemania zgodności z Konstytucją, wobec tego można mówić o podejrzeniu naruszenia przepisów Konstytucji. Wśród prawników widać błędną manierę kategorycznego wypowiadania się o naruszeniach Konstytucji. Zapominają o tej zasadzie, przy czym nie jest to domniemanie gołosłowne. Art. 83 Konstytucji zobowiązuje każdego do przestrzegania praw RP, wśród praw powszechnie obowiązujących art. 87 ust. 1 wymienia ustawy, a przepis art. 190 ust. 3 określa, w którym momencie przepis ustawy sprzeczny z Konstytucją traci moc obowiązującą. Z zestawienia tych regulacji wynika zasada domniemania zgodności ustawy zwykłej z ustawą zasadniczą. W sposób powszechny wyeliminować z obrotu prawnego dany przepis może tylko Trybunał Konstytucyjny, natomiast w indywidualnych sprawach może to uczynić prawomocny wyrok sądu, który dopatrzy się na tle konkretnego stanu faktycznego sprzeczności przepisu ustawy z Konstytucją.

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *