REFERENDUM…

Motto: czyli prawniczo bezczelne oszustwo…

Niebawem mamy referendum w Krakowie w sprawie odwołania urzędującego prezydenta miasta. W związku z tym rozgorzała dyskusja o tej instytucji, jako elementowi władzy bezpośredniej sprawowanej przez mieszkańców.

Referendum wymaga szczegółowego przeanalizowania z punktu widzenia jego skuteczności. Jak na razie te instytucje lokalne pokazują, że cała para oburzenia społecznego na złe władze idzie w przysłowiowy gwizdek…

Podobnie referendum ogólnokrajowe, o czym świadczy jego rezultat z 2023 r. Charakteryzując istniejący stan prawny można powiedzieć, że referenda są dla władzy swoistego rodzaju wentylem bezpieczeństwa.

Pokazują obywatelowi, że posiada skuteczną możliwość oddziaływania na źle funkcjonującą władzę, ale w praktyce to iluzja.  Erzac ma omamić masy dobrodziejstwem kontrolnym, aby były przekonane, że coś mogą zrobić, czyli wyeliminować fatalną władzę.

Prawne warunki praktycznie taką korzystną społeczną funkcję kontrolną eliminują. Wszystkiemu jest winien procent udział uprawnionych do głosowania, aby referendum uznać za przynoszące efekt, czyli za skuteczne.

To chory wymysł, sprzeczny z regułami demokracji, zgodnie z którymi przesądzić o rozstrzygnięciu danej sprawy ma większość decydująca w czynnościach wyborczych, czy też referendalnych.

Dlaczego wprowadzono ten warunek, dość prosto wyjaśnić. Każda władza nie lubi, aby się obywatele mieszali w meandry zarzadzania. Mogą łaskawie ich wybrać, a dalej wara od oceny sprawowanej funkcji wyborczej.  To stały element relacji między tymi podmiotami.

Owszem, takie oceny każdy obywatel ma prawo wyrażać nawet szczegółowo pisemnie w książce skarg i wniosków przy tramwajach się znajduje, jak głoszono jeszcze w PRL-u w pewnym słynnym kabarecie.

Ustrój się w 1989 r. zmienił, reżimowcy przefarbowali na socjaldemokratów i jak gnębili społeczeństwo, tak czynią to nadal, tyle, że pod pięknym sztandarem z orłem w koronie i w ramach szczytnego demokratycznego ustroju III RP.

Społeczeństwo nie może zapomnieć o zdobyczach ustrojowych, dlatego okresowo, systematycznie powtarzane są patriotyczne uroczystości typu dzień flagi, czy ostatnio także rocznica Konstytucji 3 maja.

Czarna masa jest na tyle podatna na manipulację, że święcie wierzy w egzystencję w ustroju demokratycznym, a także idee unijne przynoszące ogromne szczęście i dobrobyt, bo bez pomocy UE ograniczeni rodacy nie byliby w stanie wybudować ani dróg, ani autostrad!

Nikt nie wpadłby na pomysł budowy w Krakowie siatki dróg rowerowych, które ogromnie sprzyjają sportowi, zwłaszcza na ulicach jednokierunkowych, kiedy jedzie auto ciężarowe, rowerzysta z przeciwka musi wziąć rower na plecy i zasuwać per pedes po chodniku.

Władza dba bardzo konsekwentnie, aby się społeczeństwo gimnastykowało i z tego powodu skutecznie zniechęca do jazdy samochodami wprowadzając ograniczenia lub wręcz zakazy, a w najlepszym razie opłaty służące zielonemu ładowi!

Podobną gimnastyką obdarza kobiety z dziećmi w wózkach, które nie mogą przejechać po istniejącym chodniku o szerokości 2m, bo jego ponad połowę zajmują zaparkowane samochody, zgodnie z istniejącymi znakami parkingu!

Nie mamy żadnego wpływu na to, aby władza zapewniła nam pieszym 1,5m przepisowego chodnika do poruszania się, bo ktoś tam znalazł dojście do zaparkowania swojego samochodu legalnie, ale w miejscu prawnie niedozwolonym…

Na skargi odpisują jakieś zmyślne dyrdymały, bo przecież stosują prawo tak, jak oni je rozumieją, a nie jak stanowi litera prawa i co na to poradzimy? Nic, gdyż referendum jest instytucją czysto pozorancką.

A władza, jak to władza – pecunia non olet – ktoś posmarował i parking jest, inny posmarował i buduje domy nie zabezpieczając odpowiednich miejsc parkingowych, gdyż władza nawet specjalnie zmienia przepisy, aby mu na to pozwolić.

W celu zatuszowania nadużycia zawsze można spowodować pożar dokumentacji archiwalnej i po kłopocie. Nie ma dowodów szwindli magistrackich, to nie będzie podstaw do odpowiedzialności karnej za przestępstwa urzędnicze.

Cóż my możemy poradzić na to, że władza kpi sobie z mieszkańców i ma nas w tylnej części ciała poniżej pleców, bo może za nasze podatkowe pieniądze tworzyć medialną anty kampanię referendalną, aby doprowadzić jak w 2023 r. do braku wymaganej frekwencji.

Zabieg jest prosty, ok. 30% społeczeństwa stale nie uczestniczy w czynnościach wyborczych, drugie 30% to zwolennicy obecnej władzy, których medialnie wystarczy tylko zniechęcić do referendum i brak wymaganego progu oczywisty.

Z tego wniosek, że lepiej pośmiać się z własnej głupoty wiary w UE i demokrację, a z referendum dać sobie spokój, bo w końcu kondycja najważniejsza, zwłaszcza w obecnym kryzysie NFZ, a śmiech to zdrowie!

Karabeusz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *