SKAŁY…

Motto: szanse się zdarzają, tylko trzeba rozpoznać skałę…

Niemcy postawili w Berlinie skałę upamiętniającą ich bestialstwo względem Polaków w czasie II wojny światowej. Z łaski na uciechę możemy tutaj przyjeżdżać i modlić się za zmarłych w tragicznych wojennych okolicznościach…

W rocznicę postawienia kamienia Ruch Obrony Granic zorganizował wyprawę do Berlina celem uczczenia naszych rodaków. Skandalem jest to, że w tym miejscu w rocznicę nie pokazała się żadna oficjalna delegacja obecnej polskiej władzy!

Fakt ten pokazuje stosunek rządzących do naszych wstępnych, którzy przelewali krew za następne pokolenia, po to, abyśmy dzisiaj mogli żyć we względnie wolnej Polsce. Cecha względności nie jest podana bez powodu, bo egzystujemy w iluzji także w tym zakresie.

Trudno mówić o wolnej, niepodległej Ojczyźnie, w której rządzący nie realizują podstawowych obowiązków względem obywateli, znajdujących się w trudnej sytuacji za granicą, bez znajomości obcego języka i narażonych na opresję policyjną…

To jeszcze nic. Na krzyk ze strony opozycji, wicepremier bezczelnie oskarża patriotycznych rodaków o to, że niszczą dobre stosunki między Polską a Niemcami. Te stosunki niszczą niestety sami Niemcy, którzy od pewnego czasu są zupełnie innym narodem.

Jeszcze za czasów kanclerza Helmuta Kohla Niemiecka Republika Federalną była poważnym państwem z pozytywnie ocenianym społeczeństwem kontynuującym dążenia do uregulowania stosunków z Polakami, wydawało się, że w sposób szczery.

Gerhard Schroeder jeszcze nam pomógł wejść do Unii Europejskiej, ale już od Angeli Merkel zaczęły się nowe czasy, zresztą dla samych Niemców również… Konszachty Niemiec z Rosją oraz katastrofalna decyzja zapraszająca migrantów mówią same za siebie.

Aż trudno zrozumieć, jak najlepiej rozwijająca się gospodarka europejska, czyniąca państwo RFN potężnym krajem na naszym kontynencie, wskutek głupiej polityki wynikającej może z podszeptów Putina (?), mogła doprowadzić do dzisiejszego marazmu?

Lata tej polityki poczynają nasi sąsiedzi już poważnie odczuwać i dlatego w obawie przed degradacją swojej gospodarki robią, co mogą, aby ją uratować kosztem innych, którzy tak jak nasz rząd potulnie się na to, czyli umowę Mercosur, zgadzają.

Podejrzewam, że pro niemiecka opcja zakłada, że Polska będzie bezpieczna, jeżeli sprzymierzy się z Niemcami na zasadzie nierówności i w ramach wspólnoty europejskiej będzie realizować wszystko to, co nasi sąsiedzi sobie życzą.

Jest to jakiś wariant koncepcji politycznej, mówiącej, że nasze geograficzne położenie wyklucza złe stosunki z obu głównymi sąsiadami. Kiedy Niemcy nawiązywali współpracę gospodarczą z Rosją, my usiłowaliśmy zresetować z nią stosunki.

Rurociąg bałtycki nie wypalił i sytuacja pokazała agresywne działania Rosji w postaci naruszenia układu z 1994 r. o nienaruszalności granic Ukrainy, co skutkowało zaborem Krymu, stąd Niemcy zmienili front i my również.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nasi sąsiedzi usiłowali się względem nas zachowywać uczciwie. Tymczasem od samego początku naszej transformacji ustrojowej traktowali nas jak własny rynek zbytu towarów niższej jakości.

Kuriozum polegało i polega na tym, że ten sam towar w Niemczech i w Polsce tyle samo kosztuje natomiast u nas jest on znacznie niższej jakości i to się nazywa oczywistą nieuczciwością. Ktoś może powiedzieć, że sami się na to zgadzamy i to prawda.

Rzecz jednak w tym, że w sferze politycznej na wszelkich forach wychwalają równość członków UE, uczciwość gospodarczą, etc. Sami są inicjatorami powszechnie stosowanej obłudy, która z dobrymi stosunkami sąsiedzkimi ma niewiele wspólnego.

Gdyby jeszcze w kraju reformy gospodarcze przebiegały na poziomie w miarę uczciwym, być może, że większość społeczeństwa zaakceptowałaby ten stan rzeczy, który byłby kosztem gwarancji naszego bezpieczeństwa.

Zaszłości historyczne nie są niestety dobrym prognostykiem dla takich korzystnych relacji, co w powiązaniu z satelickim traktowaniem naszego państwa, musiało zrodzić potrzebę budowy bezpieczeństwa kraju opartego na bardziej przyjaznym podmiocie.

Okoliczności polityczne zrodziły taką możliwość bardzo dla nas korzystną, kiedy otrzymywaliśmy ze strony największego militarnego mocarstwa sygnały zainteresowania współpracą polityczną, militarną i gospodarczą.

Będąc satelitą niemieckim polski rząd kunktatorsko podchodził do tych propozycji, co skutkowało m.in. zaprzepaszczeniem budowy amerykańskiej tarczy obronnej na terenie Polski, która mogła bardzo ściśle połączyć nas z interesem mocarza.

Kolejne zmiany przywódców USA doprowadziły do niezwykle korzystnych relacji polsko-amerykańskich, które należało tylko taktycznie podtrzymywać na dalszym właściwym poziomie, tym bardziej, że mocarz sprzedawał nam broń niedostępną wszystkim.

Z pozycji interesów Niemiec wypuszczamy z rąk skałę-opokę eliminując wyjątkowość takiej sytuacji, co można historycznie porównać ze stanem z końca I wojny światowej, kiedy to zaświeciła dla nas gwiazdka z nieba niepodległości i wtedy ją złapaliśmy, a dzisiaj…?

Karabeusz

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *