KONIEC…

Motto: dzban się przelał i zaczęła się równia pochyła w dół…

Nie potrzeba nic szczególnego robić, aby bandę złodziei, kłamców i hipokrytów wyrzucić z koryta politycznego. Można powiedzieć, że zrobili to sami przez swoją butę, zakładającą, że wszystko im wolno, a suweren może im skoczyć… (gdzie, patrz kabaret „Dudek”…).

Koniec jest oczywisty i nieuchronny, sporna może być jego data nieprzekraczająca terminu wyborów w 2027 r. To oczywiście ich wybór. Ustąpić już i jeszcze zachować ostatki poparcia społecznego, czy brnąć dalej i odbić się od przysłowiowego muru…

Rodacy dotychczas spali, jeśli założyć rzetelność badań opinii publicznej w sprawie poparcia obecnie rządzących. Machali ręką i lekceważyli migrację. W końcu obcych jeszcze niewiele i ekscesy z nimi nieliczne, nie to, co na zachodzie…

Mogli lekceważyć idee zielonego ładu i kretyńską politykę energetyczną, bo mocno nie dostali jeszcze z tego powodu po kieszeni. Nie przejęli się Mercosurem, gdyż fałszywie wmówiono, że będą ścisłe kontrole sprawdzające jakość żywności.

W końcu dotychczas w nie takie obiecanki naród większościowo uwierzył! Bezprawna pożyczka SAFE, to potężny dług rozłożony na pokolenia, więc mało komu wyostrza się stopień własnej inteligencji w sferze przewidywalnej przyszłości.

Co prawda z obiecywanych rozliczeń PiS-u wyszły nici, bo oprócz negatywnych międzynarodowych ocen stopnia niepraworządności w Polsce żadnych innych osiągnięć nie ma, ale kto by się tym przejmował w dobie szalejącej anarchii?

Igrzyska były na kanwie przywiezienia w bagażniku Zbigniewa Ziobry, więc naród się pośmiał.  Względem niego wytoczono najpotężniejsze działa zmyślonej sprytnie zorganizowanej grupy przestępczej, bo się go najbardziej boją i dlatego chcą zniszczyć.

Z humorem można wspominać ucieczkę parlamentarzystów przed jego osobą w obawie publicznego wyjaśnienia całego szalbierstwa prawno-karnego. Nadal jadą na tym koniku rzekomo ogromnych przestępstw byłego ministra, co sprowadzają do gonienia króliczka!

Istota rzeczy sprowadza się do sporu politycznego, czy należało wydawać pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości na ten, czy też inny cel społeczny, nikt w związku z tym żadnych pieniędzy nie zawłaszczył wobec tego o jakimkolwiek przestępstwie nie może być mowy.

Gdyby było inaczej odważny Minister Sprawiedliwości skierowałby już wniosek do USA o ekstradycję Zbigniewa Ziobry, poddając się pod ocenę niezawisłego sądu w zakresie tych zorganizowanych przestępczych działań. Tymczasem nie ma odważnego, dudy w miech…

Na szczęście nie udało im się zniszczyć zdrowia, czy nawet życia Zbigniewowi Ziobrze, jako rekonwalescentowi po bardzo poważnej chorobie i operacji onkologicznej, gdyż jego tymczasowe aresztowanie mogło tym skutkować.

Współczucie nie jest cechą powszechną rodaków, a już na pewno sędziów, którzy człowieka wygrywającego przysłowiowy los na loterii w walce z tą trudno uleczalną chorobą chcieli osadzić w więzieniu i dobić zdrowotnie, choć nie uciekał przed odpowiedzialnością.

On chciał wszystko konkretnie wyjaśnić, ale mu nie pozwolili, tworząc zawoalowaną aurę jego ucieczki przed odpowiedzialnością, a to, że uciekał przed tymczasowym aresztowaniem nikt się nie powinien dziwić, bo każdy zrobiłby na jego miejscu to samo.

To jest trudno wyobrażalne łajdactwo, ale kogo ono obchodzi? Co innego, jak mnie,  obywatelowi władza przesuwa termin badań pod kątem onkologicznym na przyszły rok, skazując na bezradność, a równocześnie tworzy sobie salonik VIP obchodzący kolejkę!

Tego rodacy rządzącym nie darują, tym bardziej, że dodatkowo widzą czarno na białym jak miliony złotych są zawłaszczane bezczelnie przez osobnika złapanego na gorącym uczynku, a nadzorująca cały system przestępczy władza udaje, że nic o tym nie wiedziała.

Sprawa nie do wyjaśnienia, poza bezczelną butą i arogancją władzy, która kpi z przeciętnego obywatela, a jakiegoś dwudziestokilkulatka opłaca milionami za pracę do tego niewykonaną, bo niemożliwe jest, aby w sumie pracował ponad 24 godziny na dobę przez rok.

Inni brali olbrzymie apanaże, za brak jakiejkolwiek kontroli nad tym przekrętem i dla tych ludzi hierarchicznie nadrzędnych olbrzymią trudność sprawiało ustalenie skąd ten młodzieniaszek wyliczył sobie 11 godzin pracy non stop przez cały rok w jednym szpitalu?

Podejrzenie machlojki w tych warunkach przekracza intelektualne umiejętności platformowców. Za co oni brali pieniądze, skoro nie sprawdzali zasadności faktury pod względem merytorycznym?

Trzeba się bronić i już znaleźli się dyżurni na posyłki… Pewien profesor medycyny z Warszawy stawia pytanie, czemu on ma tyle czasu czekać na pomoc medyczną, jak emeryt niepracujący i mający luz czasowy, gdy on się spieszy do pilnej operacji…

Odpowiem ci gościu, co możesz zrobić – zapłać sobie wizytę w niepublicznej placówce służby zdrowia i zostaniesz załatwiony od ręki, a chyba cię na to stać, skoro bajdurzysz nie tylko o straconym czasie, ale i o komforcie, czyli jakości usługi.

Nie bredź jednak głupot o zasadzie solidarności społecznej, na jakiej jest zbudowany cały system funkcjonowania służby zdrowia, bo to nie przystoi profesorowi nauk medycznych, chyba, że masz się za dyplomatołka?

Premier i jego zgraja jeszcze wierzą, że wyjdą z tej afery obronną ręką. Zobaczymy. Pierwszy sprawdzian będzie w Krakowie w postaci wyboru prezydenta miasta. Prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie, niż wygra ich kandydatka, gdyż dzban przelał już poziom goryczy społecznej.

Karabeusz

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *