Motto: wolność i demokracja jako iluzje współczesnego świata…
Definicyjne pojęcie wolności zwłaszcza w powiązaniu z egzystencją państwową jest często błędnie pojmowane. Mylimy wolność z samowolą, tymczasem ten zwrot posiada ograniczenia ze względu na strukturę państwa zorganizowaną przy pomocy prawa.
Wolność oznacza dowolność zachowania w granicach obowiązującego prawa. Jeśli żyjemy w państwie rzeczywiście demokratycznym, wówczas pojęcie to posiada najwyższy możliwy kształt, ponieważ prawo odzwierciedla wolę większości narodu.
W ustrojach niedemokratycznych lub pozorujących demokrację istnieje możliwość postępowania w granicach obowiązującego porządku prawnego, ale ten obszar bywa znacznie ograniczony, ponieważ prawo nie odzwierciedla zwykle woli większości obywateli.
Poczucie akceptacji wolności w państwie rzeczywiście demokratycznym będzie miało wtedy miejsce, gdy każdy dorosły obywatel zrozumie definicję tego pojęcia, dlatego upowszechnianie wiedzy jest niezwykle istotne.
Wolność zwykle łączy się z tolerancją kulturową, ale niekoniecznie tak musi być. Można sobie wyobrazić ustrój demokratyczny, w którym większość przesądzi o gorszym traktowaniu mniejszości i powiązanie wolności z demokracją także wystąpi.
Tolerancja kulturowa jest elementem immanentnie związanym z wolnością nie ze względu na definicyjne pojęcia tych zwrotów. Aby ona zaistniała, prawo organizujące życie społeczne musi być oparte na uniwersalnych wartościach, w strukturze których mamy tolerancję.
Państwo jest wielokulturowe, w szerokim tego słowa znaczeniu, dlatego musiało stworzyć mechanizm służący poprawnej egzystencji obywateli o różnych kulturach, gdyż wszędzie mamy takie zróżnicowania choćby między mieszkańcami wsi i miast.
Od rewolucji francuskiej wprowadzającej hasło równości obywateli względem prawa przynajmniej formalnie, budowę konstytucji państwa demokratycznego zaczęto zbliżać do definicyjnego pojęcia tego słowa.
Demokracja szlachecka widząca suwerena w warstwie szlacheckiej, choć nadawała jej konkretne prawa bezpośredniej władzy, gdyż szlachta decydowała np. o podatkach, to jednak nie odpowiadała w pełni definicyjnemu pojęciu, gdyż pomijała inne warstwy społeczne.
Po rewolucji francuskiej sytuacja uległa zmianie. Zaczęto jednak zwalczać naszą demokrację szlachecką, jako niebezpieczny wzór do tworzenia nowego ustroju, który mógłby nadawać suwerenowi elementy władzy bezpośredniej.
W takim przypadku większość obywateli danego kraju miałaby w swoich rękach władzę bezpośrednią, pozwalającą decydować wprost o ważnych, najistotniejszych sprawach dla danego państwa.
Taka sytuacja byłaby niebezpieczna dla elit rządzących światem, bo większość mogłaby szybko wywrócić cały system bogacenia się tej niewidzialnej na pierwszy rzut oka władzy i doprowadzić tym samym do względnej równości w dystrybucji dóbr na całym świecie.
Wymyślono model sprawowania rządów teoretycznie zgodny ze współczesną myślą polityczną, ale praktycznie ograniczający bezpośrednią władzę większości obywateli, czyli demokrację pośrednią.
W tym ustroju suweren złożony ze wszystkich pełnoletnich obywateli ma przyznane nawet powszechne prawa wyborcze, ale równocześnie posiada znikomy, albo żaden wpływ na ważne decyzje dotyczące funkcjonowania państwa.
Ten zakamuflowany model egzystencji ogromnej liczby obywateli współczesnych państw jest konsekwentnie wmawiany masom, jako najwyższy stopień możliwej do osiągnięcia demokracji powszechnej i suwereni przyjmują to za dobrą monetę…
Tu i ówdzie jednostki czują, że coś jest nie tak i dlatego zdarzają się różnego rodzaju bunty, czy rewolucje, ale nie obejmują one takiej powszechności, która mogłaby spowodować konkretne zmiany poprawiającej sytuację powszechnie w korzystnym kierunku.
O istnienie omawianego rozwiązania ustrojowego pilnie dbają krezusi światowi, gdyż jego racjonalna naprawa w kierunku przyznania masom rzeczywistej władzy mogłaby trzymających w rękach dobra tego świata pozbawić ich pozycji.
Oni wolą wszczynać wojny, doprowadzać do światowych tragedii, byle nie pozwolić na utratę własnych korzyści materialnych. Traktują masy społeczne jak pionki na szachownicy, którymi dowolnie dysponują przy pomocy kasy, chroniąc w ten sposób własne bogactwa.
Nawet, jeśli się zdarzy jakiś wybitny przywódca państwa, który tę grę rozszyfruje i dąży do racjonalnej reformy, to jeszcze przed podjęciem pierwszych skutecznych prób naprawczych w niewyjaśnionych okolicznościach znika z tego świata…
Dzisiaj możemy podejrzewać, wobec ujawnienia przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa tajnych dokumentów związanych ze skutecznym zamachem, że taką ofiarą stał się Prezydent John F. Kennedy.
Obserwujemy coraz groźniejsze przedsięwzięcia przeciwko ludzkości, wyrażające się nie tylko nieustającą wojną na świecie, ale także prowokowanymi epidemiami i innymi kataklizmami po to, aby ludzkość zastraszyć, stłamsić i pozbawić zrozumienia prawdziwej wolności, demokracji i sprawiedliwości.
Karabeusz