KŁAM…

Motto: robią was w konia, w balona, plują bezczelnie w twarz i… żadnej reakcji…

„Bez kitu” oraz podobnej treści programy przerażają wciskanym społeczeństwu fałszem. Ten rodzaj orientacji ukierunkowany jest w znacznej mierze do młodego pokolenia, które na starcie powinno być nasączane prawdą.

Mamy tu do czynienia z pośrednim działaniem, ponieważ ogólne grona młodego pokolenia są reprezentowane przez partyjne młodzieżówki. Te, z założenia powinny być wyczulone na wciskane dyrdymały, ale niestety tak nie jest.

Przykładowo, jeden z byłych członków Rady Polityki Pieniężnej tłumaczył problem wpływu migrantów na krajową sferę finansowo-gospodarczą. W konkluzji uznał, że pracujący Ukraińcy ratują naszą gospodarkę, a ich odpływ byłby tragedią.

Od razu nasuwa się rzeczowe pytanie jakie jest uzasadnienie dla konieczności systematycznego zwiększania polskiej populacji? Dlaczego nie możemy uszanować woli większości narodu, który zmierza do zmniejszenia rodu Polan?

Ta sfera objęta jest wolnością decyzji rodaków, a zgodnie z przepisami Konstytucji RP państwo nie ma prawa w te sprawy ingerować, odczytując literalnie treść ustawy zasadniczej, która jako nieznana rzecz jasna nie może być przestrzegana.

Jeśli suweren życzy sobie, aby w RP mieszkało np. około 15 milionów obywateli i państwo było sprawnie gospodarczo zarządzane, to co leży temu na przeszkodzie? Czy to jest niemożliwe, a jeżeli tak, to z jakiego rzeczowego powodu?

Ograniczona powierzchnia Ziemi przeczy przecież trendowi powiększania populacji w nieskończoność metodą królików, czy szczurów… Mieliśmy ten problem w Chinach, kiedy funkcjonowały zakazy i preferencje dla ograniczonego liczbowo potomstwa.

Nas się dzisiaj straszy, że zmniejszająca się populacja doprowadzi do tego, że nie będzie źródła finansowania emerytów. Jaka jest prawdziwa optyka takiego straszenia i po co powszechnie stosowane takie metody?

Mieliśmy przecież wprowadzoną przez rząd Jerzego Buzka reformę systemu ubezpieczeń społecznych, wedle założeń której, po 35 latach licząc od 1.01.1999 r, fundusz emerytalny miał się tworzyć wyłącznie ze składek z okresu zatrudnienia obywatela.

Co się stało, że od 2035 r. fundusz emerytalny będzie nadal wymagał dofinansowania z budżetu państwa?  Odpowiedzi nasuwają się dwie. Albo założona reforma była nierealną fałszywką, albo ktoś nie dochował jej warunków i stąd obecny kłopot.

Opowiadam się raczej za drugą przyczyną, gdyż znane zdarzenia z przeszłości jednoznacznie na to wskazują. Reforma systemu ubezpieczeń społecznych została zniszczona w wyniku bezprawnego zawłaszczania funduszy przez koalicję rządzącą w latach 2008-2015.

Czemu nie tłumaczymy uczciwie przyczyn degrengolady reformy wraz ze wskazaniem winnych sprawców, tylko z uporem maniaka ekonomiści straszą obniżającym się w Polsce poziomem rąk do pracy?

Sprawna działalność finansowo-gospodarcza jest niezależna od populacji w danym państwie, pod warunkiem konsekwentnego wdrażania zamierzonych reform. Tymczasem jesteśmy systematycznie oszukiwani przez ekonomistów, którzy boją się publicznie mówić prawdę.

Dlaczego ten aspekt sprawy rozbrzmiewa dzisiaj tak wyraźnie? Po pierwsze, w napiętych stosunkach polsko-ukraińskich ktoś chce wcisnąć narodowi polskiemu tezę o olbrzymiej korzystności dla nas zatrudnionych migrantów z Ukrainy.

Jednocześnie ukrywa się zaniedbania, które doprowadziły do takiego stanu, ponieważ władza nierozliczana ze swoich postulatów wyborczych, robi co chce i nie zawraca sobie głowy dobrem, korzyścią mas wyborczych.

N razy powtórzone bzdury zaczynają w przestrzeni publicznej funkcjonować jak prawda tym bardziej przekonująca, że bez szerszego spojrzenia na całość zagadnienia, rzeczywiście obniżająca się populacja może logicznie stanowić zagrożenie.

Analogicznie jest z reformą służby zdrowia. Rząd Jerzego Buzka wprowadził kasy chorych, które w znacznej mierze eliminują, czy sprzyjają eliminacji wynaturzeń, ale przyszedł rząd Leszka Millera, który z politycznych przyczyn wywrócił tę reformę.

Wprowadzono Narodowy Fundusz Zdrowia centralizując zarządzanie służbą zdrowia, akurat sprzecznie z założeniami reform dążącymi w przeciwnym kierunku. Rządzący robią obywateli w ostatecznego capa, a ten nie reaguje i nie wyrzuca tych cyników z polityki.

Mamy powrót do monopolu NFZ i w efekcie taki bajzel, jak dzisiaj istnieje, za co żadna partia nie chce wziąć odpowiedzialności. Śmiejemy się nieraz do rozpuku z pomysłu funkcjonowania w postaci gonienia króliczka zamiast złapania go, ale to śmiech z nas!

To my, suweren pozwalamy rozbisurmanionej władzy na te harce, a potem dziwimy się jak to możliwe, że do takich grand doszło. W biznesie jesteśmy nieźli, wobec tego wyobraźcie sobie jak długo pociągnięcie w warunkach braku kontroli waszych pracowników?

Brak nadzoru i sankcji za błędy sprzyja zabawie zdrowiem i życiem, co powinniśmy natychmiast ukrócić, a winnych pociągnąć do odpowiedzialności, inaczej nie doczekamy korzystnych efektów żadnej reformy, bo oni za nasze pieniądze stale będą gonić króliczka…

Karabeusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *