Motto: trudno oceniać real bez brzydkiego podtekstu…
Dziwny świat, w którym prawnicy mówią o Konstytucji RP, jak ślepy o kolorach, ekonomiści o uczciwym kontrakcie bez dobra dodanego, a masy wspierają to tańcem chocholim, choć w działalności biznesowej znają absurdy, bo inaczej splajtowaliby.
Żyjemy w specyficznej epoce, w której kanony prawno-ekonomiczne są skutecznie zastępowane przez ogrom politologii, stąd przeciętny śmiertelnik znalazł się w kleszczach absurdu nie umiejąc w żaden sposób bronić się przed natłokiem nonsensów.
Bez istotnego, mocnego sprzeciwu, tolerujemy rozgrywający się wokół cyrk, łożąc nań potężne pieniądze z własnej kiesy, będąc jednocześnie jego współuczestnikami i mocodawcami.
Podniosą się głosy sprzeciwu wobec takiej niesprawiedliwej ocenie. Jako świadomy członek społeczności zdaję sobie sprawę z realu – powie niejeden – i potępiam absurdy. Dowodem, choćby udział w referendum odwołującym prezydenta miasta Krakowa.
Faktycznie, ten minimalny sprzeciw się udał, ale zła rada miasta pozostała, stąd zwycięstwo było pyrrusowe, bo nieliczni tylko się zreflektowali. Zareagowali może po wyciagnięciu im drobnych pieniędzy za wjazd do Krakowa, ale już na pogrążanie w długach, nie.
Wcześniej ten prezydent zmobilizował niemal cały naukowy Kraków do zorganizowania poparcia i współuczestnictwa w księżycowym pomyśle budowy metra w starym królewskim grodzie Krakowie.
Pod stosowną wspólną deklaracją podpisali się rektorzy: UJ, AGH, UEK, którzy występując tu w imieniu całej uczelni musieli mieć rzecz jasna poparcie senatu szkoły wyższej. Wygląda na to, że ci, którzy nas uczą prawa, ekonomii i techniki są skończonymi głupcami.
Rozpatrzmy sprawę na zdrowy przeciętny biznesowy rozum osoby prowadzącej działalność gospodarczą. Masz dług dochodzący do 9 mld zł i porywasz się na budowę rakiety na Księżyc, gdyż kosztowo sprawa byłaby chyba porównywalna.
Kto, prowadzący działalność gospodarczą podjąłby świadomie taką decyzję? Podejrzewam, że nikt by się nie zdecydował w obawie przede wszystkim poczytania za czubka, którego miejscem zamieszkania powinien być szpital psychiatryczny!
Jak to się dzieje, że mądrzy, przynajmniej teoretycznie ludzie poważają się na taki absurd? Sprawa prosta – niczym nie ryzykują. Prawo zostało rozłożone na przysłowiowe łopatki, stąd nie ma odpowiedzialności za podejmowanie kretyńskich decyzji.
Finansowo żaden problem, bo zaciągają zobowiązania na nasze konto, nie ryzykując własną kasą! Medialnie natomiast pięknie brzmi metro krakowskie. Można połechtać próżnych Krakowian, aby prezydenta pozostawili przy władzy?
O finanse nikt nie zapyta, bo każdy zajęty własnymi osobistymi problemami. Poza tym finanse publiczne są tak enigmatycznie zagmatwane, że nawet porządny z prawdziwego zdarzenia biegły księgowy trudno by się w tym wszystkim połapał.
Wreszcie mamy sprawdzony korzystnie sposób. Wystarczy obiecać, że rząd albo może UE sfinansują nam to księżycowe przedsięwzięcie? Grube kłamstwa medialne doskonale sprzedają się wśród społeczeństwa, co potwierdzają wyniki wyborów 2023 r.
Nabrać studentów na akademik z złotówkę nie było trudno. Młodzież działająca sama w oparach kulturalnego i nie tylko absurdu, łatwo uwierzyła w nęcącą obietnicę, bo te dzieciaki nie mają doświadczenia, stąd ulepienie elektoratu jak z plasteliny nie było trudne.
Gorzej z pozostałymi wyborcami, ale jakimś cudem dali się także przekabacić. Może zadziałał nurt zachłanności na dobra współczesne, których przybędzie znacznie więcej przy 60 tys. złotych kwoty wolnej od podatku?
Nawet przysłowie o Salomonie, który z pustego nie naleje też nic nie dało, gdyż trikiem łatwo było wykazać możliwość realizacyjną. Jak taki głupi, w opinii publicznej PiS dał 30 tys. zł, to taka mądra, doskonała PO może chyba bez trudu podołać drugie tyle!
I oczywiście podwoiło się od razu, tyle, że w kosztach utrzymania, co wynika z absurdalnych decyzji unijnej wspólnoty, które rząd 13 grudnia w ciemno akceptuje, ponieważ my, wyborcy interesujemy ich jak zeszłoroczny śnieg.
Oczywiście do czasu kolejnych wyborów, bo w przyszłym roku 2027 zobaczymy znów wspaniałe przymilanie się władzy do społeczeństwa – co szkodzi kolejny raz obiecać i przyrzeczeń nie zrealizować?
Nie ma przy tym żadnego ryzyka dla takiej działalności, wobec braku odpowiedzialności za błędy i finansowanie wszystkich kampanii wyborczych za pieniądze podatników. W tych warunkach tylko frajer nie wykorzystałby sytuacji.
Okazja czyni złodzieja, a oni frajerami nie są i podejmują ważne dla Niemiec decyzje na nasze konto, tak jak przykładowo SAFE, wmawiając bezczelnie, że nie możemy korzystać z operacji na własnym złocie – dziwne byłoby, aby postępowali inaczej!
Głupców nie sieją, sami się rodzą, a chcącemu krzywda się nie dzieje, czyli nie ma jak obcowanie z totalnymi głupkami, za jakich wprost i bezczelnie koalicja 13 grudnia nas rodaków nie bez powodu uważa!
Karabeusz