GRA W BERKA…

Motto: czyli niezdarna asekuracja…

Działania koalicji 13 grudnia są aż nazbyt widoczne. Nie trzeba nawet odwoływać się do jakiegoś prawdopodobieństwa utraty władzy przez lewaków, gdyż oni o tym doskonale wiedzą, czyli działają z premedytacją asekuracyjną.

Zdając sobie sprawę, co nabroili, szukają ostatniej deski ratunku, czyli chcą obsadzić Trybunał Konstytucyjny swoimi politycznie ludźmi, którzy w przyszłości kwestionowaliby legalność działania następnej prawicowej władzy. Słowem, powtórka z 2015 r.!

W tym celu poszukiwali odpowiedniego kandydata na sędziego i przyszłego prezesa tego gremium. W okolicznościach naboru, a właściwie w toku gorączkowych poszukiwań okazało się, że mają coraz mniej chętnych skłonnych zgodzić się na bezprawne postępowanie.

Gdyby było inaczej mogliby bez trudu przedstawić Sejmowi kandydata spełniającego formalne warunki przewidziane dla sędziego TK. Tymczasem promują kogoś, kto nie posiada ustawowych wymagań niezbędnych dla arbitra w tym gremium.

Nie jest profesorem nauk prawnych, ani alternatywnie nie legitymuje się 10 letnim stażem pracy w charakterze radcy prawnego lub adwokata. Staż pracy ma być rzeczywisty a nie formalny, stąd rejestracja w Izbie Adwokackiej, czy Radcowskiej nie wystarcza.

Będziemy mieli próbę nielegalnego przeforsowania wyboru, wedle rozumienia prawa tak, jak chce kłamliwa koalicja rządząca. Tym samym rozpoczyna się początek walki o przetrwanie, w sensie nie utracenia apanaży uzyskanych reżimowymi metodami…

Prawdopodobne są perturbacje w koalicji przy sejmowym wyborze tego kandydata, gdyż z ich kręgów już płyną negatywne oceny tej osoby, jak na razie głównie z powodu upolitycznienia, ale tę okoliczność łatwo będzie zbagatelizować.

W sytuacji jednak wykazania czarno na białym braku ustawowych kwalifikacji spór wewnątrz koalicji może przekształcić się w większe perypetie, niżli problemy zachodzące w partiach prawicowych, gdyż posłowie, co prawda dotąd spójnie głosują, ale też czują pismo nosem…

Nawet przyjmując siłę przekonywania premiera, co do spełnionych przez kandydata kwalifikacji, nonsens polega na tym, że koalicja daje Prezydentowi RP poważny argument prawny, aby od tego wybranego sędziego nie przyjął ślubowania.

Ewentualne odwołanie się do władz unijnych nie rokuje pozytywnych nadziei poparcia, skoro sądy europejskie w swoich dualistycznie rozumianych uzasadnieniach rozstrzygnięć jednoznacznie nie zakwestionowały nawet neo sędziów!

Tym bardziej nie poprą naszego rządu obecnie, kiedy same te grona, spoglądając na realia też czują pismo nosem, czyli nieuchronnie zbliżającą się w Unii Europejskiej zmianę kierunku politycznego z lewackiego na prawicowy.

Pozostaniemy z kolejną wewnętrzną awanturą sami, która może dodatkowo zniechęcić do rządu następne grona wyborców, gdyż ludzie pomału dopingowani rzeczywistością zaczynają sprawdzać to, co pokrętnie władza systematycznie im wciska.

Opierając się na przesłankach historycznych można prawdopodobnie założyć, że stopień oburzenia społecznego względem władzy będzie narastał wraz ze zmaterializowaniem się w kieszeniach wyborców kolejnych przekrętów władzy.

Pierwszym symptomem jest benzyna, która w skali porównawczej ceny baryłki za czasów prezesa Obajtka w stosunku do dzisiejszej, okazuje się ewidentnie zawyżona, co potwierdza tylko formułowaną przez prawicę nieudolność gospodarczą rządzących.

Im dłużej ten drenaż kieszeni obywateli potrwa, tym większe grono osób niechętnych obecnej władzy sprowadzi. Na rzecz opozycji gra sam nieuchronny upływ czasu, który ma istotniejsze znaczenie aniżeli jakieś mało zrozumiałe perturbacje partyjne wewnątrz prawicy.

Przy urnie wyborczej te wewnętrzne problemy nie mają większego znaczenia, gdyż liczy się real widoczny w kieszeni wyborcy, który z czasem będzie coraz bardzie ubożał, a na zapobieżenie temu rząd nie ma żadnego pomysłu, zresztą czasu już nie starcza.

Tego faktu żadnymi pięknymi słowami, czy gonieniem króliczka w osobie Zbigniewa Ziobry przykryć się nie da. Przeciwnie, cała z nim zabawa może się jeszcze odbić czkawką, kiedy np. przed wyborami sąd amerykański rozbije w pył zmyślone przestępcze zarzuty.

Powstanie wówczas tylko pożywka do śmiechu dla dochodzącej do władzy prawicy, a w konsekwencji, co nie jest wcale wykluczone, lecz może być wielce prawdopodobne, dojdzie może nawet do wyrzucenia KO z parlamentu?

Przeciętny polski wyborca może wybaczyć swojej władzy różne przekręty, afery i zaniedbania, ale robienie z niego bezczelnie kompletnego durnia, to już zupełnie inna kategoria niemieszcząca się w możliwości przebaczenia.

Przekonała się o tym lewica, wylatując onegdaj z parlamentu, choć zarzuty względem niej były znacznie mniejszego kalibru. Oszust z kompleksem przegranej prezydentury nie osiągnie umiejętności stratega, gdy żądza władzy oparta jest na bajecznej iluzji.

Tworzony przez niego nawet perfekcyjnie wspaniały świat baśniowy sprawia, że z czasem sam zaczyna realnie wierzyć w jego istnienie i tym samym oszukuje też siebie, prowadząc oczywiście do nieuchronnej zguby…

Tadeusz Miłowit Lubrza

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *