Motto: choćby wieść nieść złotym slangiem, zło powróci bumerangiem…
Tkwi w Warszawie pewien kołek,
Trzyma jeszcze mocno stołek.
Pobratymcę ma w Paryżu,
Jakby grzali się w prodiżu…
Bardzo mocno są podobni,
Chociaż rodem wręcz osobni.
Obaj grają fałszem wszędzie,
Zapewniając, jak to będzie
Pod rządami ich godności –
Ponoć same wspaniałości!
Mężów stanu odtwarzają,
Choć za błaznów już ich mają.
Jeden kończy wnet kadencję,
Wykazując indolencję –
Mimo dyplomowej masy –
Takie pozoranckie czasy!
Drugi liznął ciut historii
Lecz jest słaby w alegorii.
Bezpodstawnie sądzi śmiele,
Z hasłem kłamstwa wprost na czele,
Że trzymanie się oszustwa,
Prowadzenie kraj w ubóstwa,
Drogę karierową znaczy
I suweren kłam wybaczy.
Obaj żyją w sztucznym świecie,
W zaściankowym, ot powiecie…
Baśnie dobre na dobranoc,
Kiedy zbliża się Wielkanoc,
Albo inne ważne święta –
Lud realu nie pamięta.
Lecz na co dzień kropla w dzbanie,
Gdy przeleje gorycz – manie…
Wówczas trzeźwość powszednieje,
Rozpoczyna nowe dzieje…
Z cyrkowego dna lewicy
Stworzy dywan dla prawicy…
Już jesteśmy w takim stanie,
Nie wystarczy połajanie.
Nie chcę w skórze być krętaczy,
Każdy pozna, co to znaczy.
Walka będzie nie o stołek –
Wie to już dyplomatołek,
Gdy poparcie Unii straci,
Finał skończy się bez gaci…!
Tadeusz Miłowit Lubrza