Motto: namnożyło się delfickich wyroczni…
Spierają się były Prezydent RP i były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, czy głowa państwa musi mianować, czy może decydować o mianowaniu sędziów? Rozbieżność istotna wymagająca z obu stron poglądu podania konkretnych argumentów uzasadniających.
Tymczasem w eterze cisza w tym zakresie. Każdy z nich dobitnie podkreśla swoją rację, bez podania jakiegokolwiek argumentu. Cała nasza trójka, z piszącym te słowa, to absolwenci Wydziału Prawa i Administracji UJ.
Jak sobie przypominam, a jestem wiekowo w środku, nasi mistrzowie uniwersyteccy uczyli, że podstawowym zadaniem prawników jest uzasadnienie twierdzeń, nie ma ważniejszej pracy w tej profesji.
Tymczasem moi koledzy uczelniani, że tak pozwolę sobie ich nazwać, jakby zapomnieli tej podstawowej cechy prawniczej i bawią się w wyrocznię delficką, podając tezę bez uzasadnienia.
Piszę o tym, dlatego, że taka postawa jest społecznie wadliwa. Odbiorca musi zawierzyć politycznym ciągotom, zamiast merytorycznej argumentacji. Co gorsza maniera rozprzestrzeniła się niezwykle powszechnie zwłaszcza w dziedzinie prawa.
Puszcza się medialnie bezargumentacyjne półprawdy, slogany, czy wręcz kłamstwa, które z czasem nabierają takiego znaczenia jakby to była święta prawda i co gorsza odbiorcy zaczynają je właśnie w ten sposób postrzegać!
Po wstępnym medialnym natłoku tych bzdur, następni komentatorzy określonego problemu nawet gdy są profesjonalistami w danej dziedzinie, zaczynają swoje wyjaśnienia od słów np.: jak wiemy neo sędziowie są nielegalni prawnie…
Tym sposobem następuje skuteczne wprowadzenie w błąd, bo prawie nikt nie ma zielonego pojęcia, że jesteśmy bezczelnie oszukiwani i to w zakresie jasno językowo skonstruowanego przepisu Konstytucji, który każdy a nie tylko prawnik może zrozumieć.
Kto wie, że sprawę precyzuje prosto językowo skonstruowany art. 187 Konstytucji RP? Jakieś absolutne wyjątki to pojmują, stąd nie dają się oszukać, a reszta bazuje na wyroczni delfickiej głoszonej przez doktorów i profesorów nauk prawnych x, y, z…
Co ciekawe, ci którzy znają prawdę siedzą cicho, nie usiłują jej upowszechniać, co w profesji nauczyciela akademickiego stanowi zaprzeczenie idei zawartych w Akademickim Kodeksie Wartości uchwalonym prze UJ i przyjętym do stosowania przez wszystkie uczelnie.
W normalnych warunkach taka postawa jest nieakceptowalna. Od pewnego czasu jednak żyjemy w obłędzie ubóstwiania wspólnoty europejskiej. To przymiot nie tylko polski, gdyż na zachodzie popełniono z tych przyczyn znacznie więcej zaawansowanych bzdur.
Prezydent Rosji, mówiąc językiem współczesnym, musi mieć ubaw po pachy, kiedy widzi, jak łatwo udało mu się inteligentną zachodnią Europę przerobić na głupców, szkodników i wywrotowców państwowego porządku prawnego.
Te zielone łady, energetyka, migracja to polityka ewidentnie szkodząca tak państwom jak i ogółowi społeczeństw unijnych, a mimo tej oczywistości daliśmy się jak dzieci wyprowadzić na manowce, czy inaczej mówiąc wpuścić w przysłowiowe maliny…
W tych warunkach, on może gwizdać na sankcje unijne, bo go dotykają tyle, co muśnięcie muchy! Gdyby było inaczej, wojna na Ukrainie zakończyłaby się w tydzień, gdyż realny w poprawnych warunkach potencjał zachodu, w tym militarny wymusiłby to rozwiązanie.
Unia Europejska sprawia wrażenie poważnie destrukcyjnie chorej psychicznie organizacji, gdyż w inny sposób trudno wytłumaczyć podejmowane przez władze katastrofalne decyzje, godzące we wspólnotową gospodarkę i społeczeństwo europejskie.
Pomału zaczyna się rodzić prawicowy ruch odnowy wspólnoty europejskiej i cała w nim nadzieja, bo jeszcze trochę a nie byłoby co zbierać po nas, obrazowo mówiąc oni tak działają jakby im zależało na zagładzie traktatów, a nie na ich realizacji.
Wraz z nadejściem sztucznej inteligencji europejski człowiek poszedł na skróty i totalnie zgłupiał, strzelając sobie kolejne gole do własnej bramki i w całym tym zapętleniu, jakby sam nie wiedział po co i dokąd zmierza?
Może wychodzi z założenia, że prawdziwa wiedza, ukształtowane zasady, w tym w zakresie prawa są niepotrzebne, skoro ma sztuczną inteligencję, to po co sam ma rozumować argumentacyjnie, lenistwo przecież zawsze znajdowało szerokie zastosowanie?
Trzeba wykorzystywać zdobycze techniki, jak tylko można, lepiej oszczędzać własne szare komórki, zwłaszcza jeśli ma się służącego w postaci sztucznej inteligencji. Cała historia człowieka kręciła się przecież wokół wynalazków ułatwiających nam życie.
Po co wysilać szare komórki? Wystarczy na chybcika zdobyć byle jaki dyplom, a Al resztę zrobi za nas. Znowu mamy tutaj do czynienia z poważnym błędem znajdującym odzwierciedlenie w przysłowiu: kazał pan, musiał sam…
Zapominamy o tym, że przy tak katastrofalnej gospodarce energetycznej może nam energii zabraknąć i wówczas klops, trzeba będzie skorzystać z własnej mózgownicy, a tu pustka i Salomon z niczego nie naleje…
Karabeusz