ROBIENIE W BALONA…

Najbardziej groźny jest brak logiki w rozumowaniu i formułowaniu publicznych komentarzy. Konstytucja RP postawiła cały system prawny „na głowie”, poprzez likwidację legalnej, wiążącej wykładni ustaw.

Ten feler prawny jest powodem większości problemów z prawem, w tym np. przyczyną sporu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. Ktoś o uznanej wiedzy i doświadczeniu, kto tego nie pojmuje i chce zachowania konstytucyjnego status quo, chyba też nie rozumie potrzeb przeciętnego obywatela.

Hipotetyczny Kowalski chciałby się zwrócić do właściwego urzędu publicznego, do którego ma sprawę i uzyskać jednoznaczną, wiążącą odpowiedź, co do stosowania przepisu prawa budzącego wątpliwości interpretacyjne.

Odpowiedź dzisiaj otrzyma wraz z dopiskiem, że dokonana interpretacja nie ma charakteru wiążącego. Słowem, naszego Kowalskiego od 20 lat władze publiczne robią w balona, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności, bo legalna, wiążąca wykładnia prawa od dwóch dekad nie istnieje.

Kowalski ma się cieszyć z możliwości wytoczenia sprawy przed sąd, przejścia procesowego przez wszystkie jego szczeble i uzyskania po wielu latach prawomocnego wyroku odpowiadającego wynikowi gry w totolotka…!

Na tym polega praworządność w skali jednostkowej. W skali powszechnej w ogóle jej nie widać, gdyż nawet namiastka nie wystaje ponad górę afer, przekrętów typu Amber Gold. Konstytucja stwarza system prawny pozbawiony pewności stosowania prawa.

Nawet jasny, oczywisty z gramatycznego punktu widzenia przepis może być bezkarnie odwrócony o 180 stopni przez urzędnika lub sędziego, który go stosuje. Dlaczego wielu kpi z jasno zapisanej litery prawa?

Otóż dlatego, że nie ma wiążącej wykładni, stąd nie można sprawcy takiego czynu przypisać rażącego naruszenia prawa, co w konsekwencji czyni go bezkarnym, mimo popełnionego deliktu prawnego.

Ale to jeszcze nie wszystko. System prawny całej Unii Europejskiej jest także bardzo poważnie chory, gdyż w prawodawstwie unijnym również nie funkcjonuje legalna, wiążąca wykładnia prawa unijnego.

Pozwala to na dyktat państw silniejszych nad słabszymi. Przykładowo, Niemcy z naruszeniem traktatu europejskiego wybudowali wspólnie z Rosją rurociąg bałtycki kpiąc sobie w żywe oczy z naruszenia prawa unijnego.

Kto im cokolwiek jest w stanie zrobić? Nikt, ponieważ prawo unijne nie jest przestrzegane w sposób powszechny, bo nie ma jego legalnej, wiążącej wykładni. Z tego powodu, o stosowaniu prawa nie decyduje jego litera, ale urzędnik brukselski, któremu także nie można zarzucić rażącego naruszenia prawa, wobec braku funkcjonowania legalnej, wiążącej wykładni prawa unijnego.

Tak skonstruowane międzynarodowe regulacje prawne są tylko zasłoną dymną dla rzeszy obywateli UE, pozwalającą na dziecinne wciskanie głupot o dobrodziejstwie Unii dla wszystkich obywateli państw członkowskich.

W rzeczywistości w Europie panuje pieniądz i wyzysk słabszego przez silniejszego. Oczywistym dowodem tego stanu rzeczy są słowa ówczesnego Prezydenta Francji skierowane do polskiej delegacji rządowej: „wy macie zasady, my mamy pieniądze strukturalne”.

Ten występ publiczny obnażył całkowicie realia unijne, toteż w braku rzeczywistej naprawy systemu prawa wspólnotowego, wszelkie głosy o dobrodziejstwie i wartościach prezentowanych przez UE, można od razu między bajki włożyć.

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze, jak stanowi aksjomatyczne przysłowie. Szkoda tylko, że w tym przypadku chodzi o nasze, polskie pieniądze.

Rozpocząć naprawę trzeba jednak w kraju, dlatego konieczna jest zmiana Konstytucji poprzez przywrócenie legalnej wykładni ustaw i tym sposobem posadowienie naszego prawa krajowego z powrotem na nogach, bo dzisiaj, niestety nadal stoi na głowie..

Tadeusz Michał Nycz