SŁUCHOWA BALLADA

Rumor akustycznie kusi,
I, dlatego młodzi głusi.
Na ulicy, czy w tramwaju,
Tu, słuchawki są w zwyczaju.

Jeszcze gorzej w samochodzie –
Decybele w pełnej modzie…
Tłumią ostrożności znaki,
Lekkomyślnie, czy dla draki.

Kierujący jest w amoku,
Bezpieczeństwo składa oku.
A, gdy mrugnie mu powieka,
Trumien zamknąć trzeba wieka…

Kiedy minie jedenasta,
Wieczór, cisza ma być – basta!
Młodzi trochę są przygłusi –
Wiem, że młodość szumieć musi,

Bo z nadmiaru motoryki,
W uszach u nich bas i ryki.
Bez wskazówek czyjejś winy –
Szkoda waszej małżowiny!

Słuch potrzebny całe życie,
A wy, go niszczycie skrycie.
Stracić łatwo odczuwanie,
Nikt przywrócić nie jest w stanie.

Są, co prawda, aparaty –
Można kupić je na raty…
Ale, po co wam sztuczności,
W bębenkowej złożoności?

Tadeusz Miłowit Lubrza