SZCZEPIONKOWCY…

Przeczytałem w numerze 30 „Sieci” z dnia 26 lipca 2020 r. ciekawy artykuł Konrada Kołodziejskiego pt. „Kto nie chce się szczepić?”. Autor ubolewa, że tylko 44% Polaków jest w pełni zaszczepionych i straszy 4 falą koronawirusa.

Równocześnie usiłuje szufladkować niezaszczepionych Polaków nie wedle preferencji politycznych, ale miejsca zamieszkania, stwierdzając, że przeważają mieszkańcy średnich miast.

Nie wiem, jaka jest prawdziwa statystyka i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi, przede wszystkim dlatego, że nie rozumiem podejścia rządzących i ich mentorów medycznych do zagadnienia pandemii.

Dzisiaj już nie żyjemy w warunkach powszechnego zaskoczenia tą chorobą, toteż czas nastał najwyższy, aby zacząć ze społeczeństwem racjonalnie, argumentacyjnie dyskutować i przekazywać informacje zgodne ze zdrowym rozsądkiem przeciętnego człowieka.

Wiemy z powszechnie dostępnej wiedzy, że minimalny okres testowania szczepionki wynosi 3 lata, które jeszcze nie upłynęły, toteż cały czas mamy do czynienia z eksperymentem medycznym, a nie ze sprawdzoną szczepionką.

Podawane dane o rzekomej statystycznej skuteczności szczepionek można, więc między bajki włożyć. To jest takie samo statystyczne uzasadnienie, jak średnia 50o C temperatury wody, w której trzymamy jedna nogę w 100o C wrzątku, a drugą w granicach bliskich 0o C.

Co do zasady zgadzam się z rządzącymi szczepionkowcami, że im więcej osób będzie zaszczepionych, tym szybciej osiągniemy tak zwaną odporność stadną. Misterny plan wmawiania ludziom na całym świecie tej zasady jest jednak kompletną bzdurą, ponieważ twierdzenie to dotyczy szczepionki sprawdzonej a nie eksperymentu medycznego!

Jeżeli mamy do czynienia z poważna pandemią i przewidujemy rozwój najbardziej agresywnej wersji indyjskiej tego wirusa, to należy po prostu zamknąć granice Polski, czy Europy i nie dopuścić do nas tego świństwa.

Tymczasem rząd w ślad za władzami Unii Europejskiej zachowuje się tak, jakby chciał za wszelka cenę (także za pomocą loteryjnych nagród), zmusić wszystkich Polaków, czy Europejczyków do zaszczepienia, zamiast dążyć do zaradzenia problemowi pandemii.

Wskazuje na to obok nieskutecznych maseczek ochronnych także postępowanie względem lekarzy, którzy podejmują wysiłek leczenia tej zarazy przy pomocy dotychczas dostępnych lekarstw, choć przeznaczonych na inne choroby.

Moralne potępianie tej działalności ze względu na brak formalnego atestu danego lekarstwa względem koronawirusa, sprowadza się do kwestionowania identycznego eksperymentu medycznego, którym są szczepionki.

Logicznie to wszystko kupy się nie trzyma, toteż wcale nie dziwią zachowania sceptycznych rodaków, którzy sami chcą decydować o rodzaju stosowanego eksperymentu medycznego chroniącego lub leczącego z tej zarazy.

Można odnieść wrażenie, że władze całej Unii liczą na to, iż mają do czynienia z kompletnymi głupkami, którzy do pięciu nie potrafią zliczyć. Prawda jest niestety taka, że poziom współczesnej edukacji sprzyja takiemu myśleniu, skoro np. nawet obecni absolwenci wyższych uczelni nie znają tabliczki mnożenia.

Do tego niektórzy przedstawiciele naszej opozycji krzyczący niegdyś głośno za przestrzeganiem Konstytucji RP, dzisiaj chcą naruszać jej art. 39, mówiący o dobrowolnym eksperymencie medycznym, skoro krytykują rząd, że nie wprowadził powszechnego obowiązku szczepień przeciwko koronawirusowi.

Wszystko to prowadzi do logicznego wniosku, że w tej całej pandemii kryje się jakieś drugie dno…, jakie, tego jeszcze nie wiemy, ale bomba oświecenia na ten temat niebawem, jeszcze w tym roku, zapewne wybuchnie…

Karabeusz