Motto: powoli, ale prawda nas wyzwoli…
Polityka jest dziedziną trudną, bardzo złożoną, zakamuflowaną i tym samym przez przeciętnego człowieka mało zrozumiałą. To sprawia, że w przestrzeni publicznej, jak grzyby po deszczu rodzą się ci, którzy usiłują jej meandry wyjaśniać.
Udaje się to z różnym skutkiem, ponieważ część realizuje z góry ustalony plan swoich finansowych mocodawców. Część wyżywa się, zaspakajając własne ego, co z uwagi na wygórowane ambicje często zawodzi, gdyż prawdzie konieczna skromność.
Są nieliczni powtarzający przysłowie: „wiem, że nic nie wiem”, usiłujący na zasadzie prawdopodobieństwa dociec prawdy, nigdy nie przesądzając sedna sprawy. Ta postawa najbardziej mi odpowiada, bo z tego powodu stałem się współautorem bloga.
Kiedy znajomi pytają co sądzę o rzeczywistości, zawsze staram się rzeczowo odpowiedzieć, gdyż sądzę, że nawet błędna, ale poparta argumentami odpowiedź jest korzystna społecznie, gdyż pobudza do myślenia.
Z czym mamy do czynienia w otaczającej rzeczywistości krajowej? Pytanie stało się aktualne na czasie w związku z konwencją PiS w Krakowie i ogłoszeniem nazwiska kandydata na premiera w następnych wyborach parlamentarnych,
PiS zrozumiał, że czas najwyższy zewrzeć szeregi i uderzyć frontalnie w rządzących usiłujących wpuścić naród w totalne maliny… Choć oficjalnie czytamy w mediach o przodującym poparciu społecznym koalicji rządzącej, to informacja wątpliwa.
Oni już chyba dobrze zbadali, że opcje prawicowe ogółem popiera w Polsce około 60% wyborców i ta wielkość wciąż się zwiększa, stąd tylko mogą pomarzyć o zwycięstwie, gdyż nie mają szans na wygranie wyborów w 2027 r.
W Brukseli musieli coś wymyślić, aby Polska nie wymknęła się spod ich kontroli i sprokurowali SAFE. Styl, w jaki się za to nasi wzięli już obnaża kompletną, zresztą widoczną tendencją na co dzień w rządzeniu, a właściwie jego braku.
Jacyś mędrcy od taktyki politycznej przekonali rządzących, aby „zakutymi łbami” się nie martwili, bo te kupią każdą głupotę, skoro w październiku 2023 r. dali się dziecinnie nabrać na obiecanki, cacanki.
Jechanie dalej na tym koniu jest nieroztropne, ponieważ Polaków można łatwo politycznie oszukać, ale czym innym jest bezczelne wmawianie braku umiejętności liczenia pieniędzy! Gdyby było inaczej nie byłoby efektów gospodarczych 8 lat rządów PiS.
Później, niestety wada zachłanności spowodowała zmianę władzy, na co już większość wyborców pomstuje, jakby plując sobie w przysłowiową brodę, czego najlepszym przykładem jest referendum w Krakowie, bądź co bądź od dawna ostoi PO.
Władza jest tak zadufana, że święcie wierzy w nadmuchiwane wyniki badań opinii publicznej. Nawet niektórzy ich wyborcy zaczynają pukać się w łeb, widząc tę głupotę bezmiaru, która jak z kalki przypomina propagandę sukcesu rodem z PRL-u.
Nie ma siły na zmianę kierunków działań skoro co bardziej prominentne stanowiska poobsadzano aktywem post socjalistyczno-komunistycznym… Pomysł Brukseli przy pomocy którego będą trzymali na smyczy każdy rząd w Warszawie uznano za jedyne rozwiązanie.
Tusk dostał tylko polecenie wdrożenia konia trojańskiego, co już na wstępie koślawo wychodzi. W ferworze walki, jak to on, nie zważa na żadne szczegóły, toteż posłom komisji od spec służb przekazano projekt ustawy w sprawie SAFE w języku angielskim!
Jak nie wierzyć Korwinowi-Mikke, czy Braunowi mówiącym o kołchozie unijnym, tym razem nie w języku rosyjskim? Sam pomysł sprytny, bo naprawia to czego ich człowiekowi w Warszawie nie dało się osiągnąć czyli konsolidacji w dążeniu do euro i SZE.
Manewr straszenia wojną może być także zaplanowany, jeśli przyjąć za prawdę, że Niemcy tylko przebierają nogami, aby jak najszybciej zacząć handlować z Rosją, pieczołowicie chroniąc dotąd ich kasę w bankach zachodnich, zamiast przeznaczyć dla Ukrainy.
W tym wszystkim najbiedniejszy jest naród ukraiński, ten, który pozostał w ojczyźnie i walczy. Przywódcy naszych wschodnich sąsiadów nie ma co zazdrościć, bo robi co może we wszelkiego rodzaju kombinacjach politycznych.
Boję się, żeby nie został wykolegowany przez Unię Europejską pod rządami Niemiec, tak, jak Polska w 1939 r. została oszukana przez Francję i Anglię, mając przecież czarno na biały traktatowe, pisemne zapewnienia o udzieleniu pomocy militarnej na wypadek wojny.
Straszak wojenny chyba nie działa na rodaków, dlatego premier robił co mógł, aby przymusić głowę państwa do jak najszybszego podpisania ustawy SAFE. Oni przez rok nie wykorzystali 20 mld zł na zbrojenia, a teraz w trzy miesiące sztukmistrze chcieli prawie 200 mld zł.
To jest takimi grubymi nićmi szyte, że Prezydent RP postanowił rząd zamatować i zaproponował wspólnie z Prezesem NBP pomoc wewnętrzną nieoprocentowaną, z naszych własnych zasobów pieniądza i kosztowności, które zbieraliśmy przez lata.
O podpisaniu ustawy SAFE nie mogło być mowy. Planu B nie ma, gdyż brak ratyfikacji spowoduje uznanie tej umowy za nieważną. Tak, czy inaczej fortel unijny spali na panewce, a Tusk wraz z ekipą wyląduje w końcu na śmietniku historii, gdzie ich miejsce…
Karabeusz