RZETELNOŚĆ…

Motto: każdy chciałby, aby oceniano go możliwie zgodnie z prawdą, może z wyjątkiem złoczyńców…

Wysłuchałem audycji Leszka Żebrowskiego omawiającego, jaki był rzeczywiście Józef Piłsudski. Pobrzmiewała w niej endecka maniera lekceważenia marszałka i wychwalania Romana Dmowskiego.

Fakty podawane jednolicie przez historyków reprezentantów różnych opcji politycznych świadczą o tym, czy jest to ocena słuszna i na nich właśnie zamierzam się oprzeć bez wchodzenia w kontrowersyjne zdarzenia.

Krytyk rozpoczął od porównania zdolności literackich obu panów, przypisując marszałkowi wulgarny język i piękną polszczyznę Romanowi Dmowskiemu, co jest prawdą tyle, że marszałek nie występował w żadnej konkurencji literackiej.

Wykształcony słabiej, bo ledwo liznął pierwszy rok wyższych studiów i już od razu wylądował na katordze, co prawda w nienajgorszych warunkach przebiegającej. Tam miał czelność zaczytywać się w dziełach Karola Marksa, co krytyk uważa za skandal.

Sam czytał tę nonsensowną literaturę, stąd wie, co to jest. Zarzut zdumiewający, bo to wygląda tak jakby czytającemu „Mein Kampf” autorstwa Adolfa Hitlera, zarzucić faszyzm! Ale, dla wrażenia dodaje, że Hitler i Mussolini wychwalali J. Piłsudskiego nawet po śmierci.

Czy to uzasadnia zarzut dyktatorskich cech marszałka sprawdźmy na faktach. Po powrocie z Magdeburga zgodził się zostać, na wzór Kościuszki Naczelnikiem Państwa i rozpocząć budowę II Rzeczypospolitej ze zlepku trzech zaborów.

Zgodnie z wolą narodu zorganizował demokratyczne wybory Sejmu i Senatu, a następnie doprowadził do uchwalenia równie demokratycznej Konstytucji z marca 1921 r., po czym honorował pierwszego Prezydenta RP demokratycznie wybranego.

Gabrielowi Narutowiczowi oficjalnie przekazał władzę, stając przed nim w od dawna nierealizowanej pozycji na baczność, jako przed pierwszym obywatelem Rzeczypospolitej. Czy tak się zachowuje dyktator?

Wcześniej w 1920 r. przyczynił się do zwycięstwa nad komunistyczną Rosją i może z tego powodu lewactwo socjalistyczne, widząc Polskę niemal w postaci kolejnej republiki sowieckiej zaczęło go w imieniu mocodawcy poniżać?

Gdyby Tuchaczewski zdobył Warszawę, taki los czekałby rodaków. Zarzutem pod adresem marszałka Józefa Piłsudskiego jest zamach stanu z maja 1926 r. i  funkcjonowanie od połowy 1934 r, po zabójstwie MSW Bronisława Pierackiego, Berezy Kartuskiej, czyli ta ostatnia nie była bezpośrednim skutkiem zamachu stanu, lecz odpowiedzią na terroryzm.

Krytyk oczywiście zastrzega, że nijak nie można dokonywać porównań tego specjalnego więzienia z niemieckimi obozami koncentracyjnymi, ale od razu dodaje, dlaczego było najgorsze, bo to przecież Polak zgotował Polakowi!

To prawda, tylko, czemu ten Polak organizował rozróby parlamentarne w celu zburzenia nowo powstałego państwa, podburzał społeczeństwo do manifestacji pod hasłami: proletariusze wszystkich krajów łączcie się, precz z Polską, precz z bękartem wersalskim!

Oceniając w skali porównawczej Berezę Kartuską z tym, co uczynili polskim patriotom Polacy spod egidy Manifestu Lipcowego, to owa Bereza tak jakościowo jak i ilościowo była dziecinną igraszką!

A teraz, co do dwóch wielkich Polaków, patriotów w osobach Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego uważam, że nie sposób ich porównywać. Obaj spełnili doskonale swoje role właściwie im przez Opatrzność przypisane.

Ani Józef Piłsudski nie nadawał się na dyplomatę działającego w Paryżu, w Londynie i w Waszyngtonie w interesie powstania Państwa Polskiego, ani Roman Dmowski nie nadawał się do zarządzania odbudową kraju po zaborach.

Ten ostatni był doskonałym dyplomatą, ale w sferze politycznego rządzenia krajem jedynie wielkim teoretykiem, bo gdy przyszło do praktyki wszystkie jego pięknie brzmiące w demokracji wywody wzięły od razu w łeb…

To nie, kto inny jak Narodowa Demokracja, czyli jego partia podburzała ludzi przeciwko demokratycznie wybranemu Prezydentowi RP i endecji przedstawiciel, czy zwolennik Eligiusz Niewiadomski dokonał skutecznego zamachu na głowę państwa w grudniu 1922 r.

Co było między tymi wielkimi patriotami i ich dzieliło trudno jednoznacznie stwierdzić, ale wydają się słuszne podejrzenia o wzajemną animozję wyłącznie, czy przede wszystkim na tle osobistych, w pewnym sensie rodzinnych zdarzeń…

Józef Piłsudski z pozycji polityka praktyka wyrażał bezpośrednio swoje oceny nieraz niewybrednymi słowami, a Roman Dmowski, o czym świadczą jego dzieła literackie w sposób głęboko zawoalowany pogardzał słabiej wykształconym marszałkiem.

Widać to w kilku jego książkach, w których marszałka powołuje w postaci jakiegoś Piłsudskiego, nie dodając mu nawet imienia, podczas gdy mniej znaczących polityków w tych samych opracowaniach wymienia z imienia i nazwiska.

Dla mnie uczciwość, rzetelność odgrywa najistotniejszą rolę. Mogę uznawać Józefa Piłsudskiego za bliższego moim przekonaniom politycznym, ale nie będę tendencyjnie i bezpodstawnie atakował Romana Dmowskiego.

Obu uznaję za wybitnych patriotów, gdyż podejmując się działalności politycznej mieli na pierwszym miejscu zawsze dobro państwa, narodu i Ojczyzny a nie osobiste korzyści z prowadzonej polityki płynące.

Jeżeli dzisiaj niektórzy rodacy wzdychają za Józefem Piłsudskim bis, to trudno się dziwić i nie podzielić ich racji, w obliczu działania obecnych band klikowych patrzących tylko na koniec swojego nosa i własną sakiewkę!

Tadeusz Michał Nycz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *