Motto: schody zaczną się po wyborach…
Uważnie wysłuchałem wystąpienia Prezydenta RP w pierwszą rocznicę zaprzysiężenia. Mam ogromną satysfakcję z powodu trafnie oddanego głosu wyborczego w ostatnich wyborach głowy państwa.
Prezydent RP, co tu dużo mówić jest doskonałym erudytą. To przymiot dany od Opatrzności – jeden ma takie szczęście, inny nie. Ważny jest jednak sposób wykorzystywania talentu, gdyż on może służyć zarówno dobru, jak i złu.
Mamy polityków, którzy perfekcyjnie posługują się na co dzień kłamstwem, co też jest nie byle jaką umiejętnością. Współcześnie nie muszą się z tym specjalnie ukrywać, ponieważ wyborca przyzwyczaił się bezwiednie akceptować ten model…
Polityka, jako sfera nieuchodząca za uczciwą dziedzinę życia społecznego jest oczywiście z tym przymiotem za pan brat. Istota sprowadza się zawsze do tego, w czyim imieniu, czy na rzecz kogo talenty wykorzystujemy?
Prezydent RP przez rok pokazał, że nie tylko erudycyjne umiejętności wykorzystuje dla dobra suwerena. Tymczasem przeciwnicy, zatraceni w matactwach i kłamstwach już nawet nie potrafią kontrolować swoich wybryków…
Weźmy ostatnie, ponowne odrzucenie przez Senat wniosku Prezydenta RP w sprawie przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum. Zachwycony MSZ grzmiał: wara Prezydentowi od władzy, nie zdając sobie sprawy z tego, co mówi.
To hasło, wbrew pozorom, nie dotyka Prezydenta RP, gdyż tenże chciał zasięgnąć opinii w zakresie woli większości narodu, czyli realizował typowy sposób urzeczywistnienia demokracji. Wypowiedź MSZ brzmi realnie tak – wara wam, narodowi od władzy!
Trudno przyjąć, że hasło jest wynikiem szwankowania umysłu. Nie, oni tak mówią z pełną premedytacją znaczenia wyrażanych słów. Mają przecież zabezpieczenie w postaci woli większości narodu w kwestii pozostawania w Unii Europejskiej.
Kalkulują w ten sposób, że niezależnie od tego, co zrobią, czy powiedzą, naród i tak większościowo zagłosuje za wspólnotą europejską, czyli za politykami mającymi poparcie we władzach wspólnotowych.
Zapomnieli jednak w ferworze stare powiedzenie o tym, że fortuna na pstrym koniu jeździ i okresowo zmienia swoje oblicze. Nie przyjmują do wiadomości, że władze Unii mogą zmienić kierunek na prawicowy i wówczas będzie klops, wobec braku planu B…
Korzystanie z kłamstwa, jako metody pozyskiwania wyborców coraz bardziej się upowszechnia. Ostatnio w te buty wszedł były premier Mateusz Morawiecki. Zobaczył, że tą metodą można zyskiwać poparcie społeczne, no to, czemu nie spróbować?
Kalkulacja jest prosta, mimo hiper kłamstw, koalicja od początku swoich rządów prowadzi w słupkach poparcia społecznego, toteż trzeba pójść w jej ślady. Jarosław Kaczyński z założenia na to się nie godził i dlatego trzeba było stworzyć wewnętrzne stowarzyszenie…
Były premier począł odkręcać niektóre zdarzenia ze swojej działalności tak, jakby w ogóle nie miał z nimi nic do czynienia. Klasycznym przykładem jest tendencja wokół ówczesnego zamiaru wprowadzenia obowiązku szczepienia na covid, z czego usiłuje się wymiksować.
To, nic, że w sieci internetowej istnieją nadal zdjęcia premiera z małżonką reklamujących szczepionkę na covid, bo dzisiaj zaklina się na wszystkie świętości o braku wspólnoty z tą działalnością, którą przypisuje jeszcze do tego Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Zapomniał chyba, że prezes, doktor nauk prawnych jednolicie wierny Konstytucji RP nigdy nie zgodziłby się na jej naruszanie, a dokładnie art. 39! Niech kombinuje dalej, może wyjdą z tego jakieś osiągnięcia, wszak naród ma krótką pamięć.
Poza tym niczym nie ryzykuje, gdyż ma skuteczny plan B w postaci powrotu do PiS, albo zawarcia koalicji. To wszystko jest bez znaczenia dla przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, bo naród w większości chce być w UE i będzie popierał jej władze.
Mateusz Morawiecki może liczy na swoje obycie europejskie i znajomość prawicy francuskiej, bo jej przyszły Prezydent, wywodzący się z tego kręgu politycznego będzie rozdawał karty we wspólnocie…, stąd rozejście w PiS ma swoje dobre strony.
Jarosław Kaczyński zachowa wierność swoim ideałom prawdomówności, a posiłkowy Mateusz Morawiecki wykona robotę może trochę na bakier z własnym sumieniem, ale jak wiemy kłamstwo może służyć także dobrym celom.
Tak, czy inaczej, dopiero ciekawe rzeczy zaczną się dziać po przyszłorocznych krajowych wyborach parlamentarnych, kiedy trzeba będzie realnie naprawić system prawny, pozbyć się rzeczywistych kłamców konstytucyjnych i zbudować nową ustawę zasadniczą.
To zadanie będzie papierkiem lakmusowym całości, bo udowodni czarno na białym czy mamy do czynienia z faktyczną, czy pozorowaną naprawą rzeczywistości. Okaże się, czy w Konstytucji zostanie zapisane prawo żądania przez suwerena referendum?
Wówczas ujrzymy, z jakimi reformatorami mamy do czynienia? Może trzeba będzie posiłkować się sztuczną inteligencją, bo nasz świat nauki aż tak zgłupiał, że nic nie potrafi, podobnie zresztą jak większość społeczeństwa nabierająca się na neo sędziów…?
Karabeusz