Motto: szukasz niczym pan Hilary, a na nosie okulary…
Chyba nie zdradzę sensu nikomu,
Ale doprawdy nie ma jak domu.
To miejsce bywa czysto umowne.
Jedni powiedzą w końcu żałobne…
Kiedy nostalgia obejmie ściśle,
Wici Ojczyźnie ogromne wyśle…
Doceniasz zwykle swoje domostwo
W skali najbliższej – choćby starostwo.
Na innych miasto działa rodzinnie,
Albo dzielnica, szczegóły zwinnie
Mogą istotnie zapaść w pamięci,
Na obiekt stały, któremu święci
Tak powierzają nuty tęsknoty,
Że w innym miejscu nie masz ochoty
Nawet bytować przez krótkie chwile.
Tęsknisz do siebie – po prostu tyle!
Miejsce odnaleźć – kto trafnie umie,
Choć myśl zagłębia mocno w rozumie?
Ono się blisko serduszka mieści,
Więc nie wymaga głębokich treści.
Dopiero długie czasem rozstania
Pozwolą dostrzec – to czysta mania
W poszukiwaniu tkwi w całym świecie,
Gdyż od zarania o domu wiecie.
Chytra historia nieraz nas kręci,
Kosmosem nawet ludzie przejęci
W poszukiwaniu miejsca ostoi
Rzesza się zbłądzić po prostu boi!
Na darmo czyni te przedsięwzięcia.
Ulotność bytu nie do pojęcia
Zsyła niezmiennie istotę domu
Każdemu dając ją po kryjomu…
Możesz przemierzyć globusik prawie,
Przyjrzeć się ludziom a także strawie,
Ale w efekcie peregrynacji
Nic nie zastąpi rodowych racji.
Choćbyś nacieszył wzrok złotem świata,
W luksusie tkwiła cała poświata,
Każdy finalnie na końcu przyzna –
Nie ma jak własna, piękna Ojczyzna!
Tadeusz Miłowit Lubrza