PRAWO…

Motto: prawo, jako organizator stosunków społecznych…

Nie zmierzam naukowo tłumaczyć to zagadnienie, lecz raczej prosto objaśnić istotę sprawy przepisów, wedle których mamy się zachowywać w strukturze nazywanej z organizacyjnego punktu widzenia państwem.

Tam, gdzie istnieje jakaś zbiorowość, czyli człowiek nie jest przysłowiowym Robinsonem Crusoe, tam muszą istnieć określone zasady postępowania pokazujące jak można, a jak nie należy się zachowywać.

Definicyjne podejście przesądza dlaczego państwo łączy się immanentnie z prawem. Nie wchodząc w zawiłości, system prawny powinien być tak skonstruowany, aby z jednej strony był językowo zrozumiały, a z drugiej jednakowo stosowany.

To są kluczowe zagadnienia, które powinien spełniać każdy poprawny model prawa. Aby nie teoretyzować najlepiej wyjaśniać te sprawy na tle istniejącej rzeczywistości, bo wówczas kwestia będzie zrozumiała dla każdego czytelnika.

Pierwsze zagadnienie łączy się z potrzebą stosowania wykładni słabiej zrozumiałych regulacji prawnych, a drugie z jednakowym zastosowaniem tych przepisów w analogicznych stanach faktycznych określonych spraw.

Zrozumiałość stanowionego prawa łączy się ściśle z językoznawczym rozumieniem wyrazów, które niekiedy wykazują wieloznaczność i dlatego istnieje konieczność tłumaczenia poprawnego pojmowania przepisu.

W tej sferze czytelności możemy wskazać na różnego rodzaju regulacje prawne, które wykazują większe lub mniejsze cechy poprawności, Zaczynając od Konstytucji RP trzeba powiedzieć, że jej budowa jest językowo zasadniczo  prosta i  tym samym łatwo zrozumiała.

Oznacza to, że treść poszczególnych artykułów Konstytucji została tak sprecyzowana, że nie jest potrzebna do ich pojmowania pełna prawnicza wykładnia w zakresie zrozumienia jednostkowych problemów regulowanych przez ustawę zasadniczą.

Uwaga ma szczególne znaczenie, ponieważ Konstytucja tak zbudowana powinna być znana każdemu obywatelowi RP, choćby z racji tego, że jak sama stwierdza, stanowi najwyższe prawo w Polsce obowiązujące.

Dla przeciętnego obywatela kluczowe znaczenie ustawy zasadniczej dotyczy przede wszystkim zapisanych w niej praw obywatelskich, czyli rozdział II pt. „Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela”.

W tym zakresie można stwierdzić, że zapisy Konstytucji są prosto skonstruowane i tym samym powinny być zrozumiałe przez każdego obywatela bez prawniczej pomocy. Do tego dodamy rozdział III pt. „Źródła prawa”, gdyż trzeba wiedzieć, czego przestrzegać.

Świadomy obywatel powinien także wiedzieć, jaki jest jego realny wpływ na funkcjonowanie państwa, co wymaga znajomości art. 125 Konstytucji regulującego problematykę referendum ogólnonarodowego.

W sumie te wymienione regulacje prawne w aspekcie podstawowych konstytucyjnych uprawnień obywatela nie powinny rodzić problemów i wątpliwości nawet u absolwenta szkoły podstawowej.

Ze znajomością Konstytucji RP mamy jednak poważny problem, ponieważ ustawa zasadnicza nawet przez prawników jest lekceważona i sadowiona w postaci regulacji fasadowych, będących w efekcie farsą, czy kwiatkiem do kożucha, a nie poważnym aktem prawnym.

Już kilka lat po wejściu w życie ustawy zasadniczej przeprowadzone badania statystyczne wśród sędziów wykazały, że niektórzy z nich przyznają się do nieznajomości Konstytucji RP, co bardzo źle świadczy o zasadach powoływania osób do tej profesji.

Jest to konsekwencja eksperymentów edukacyjnych, w tym coraz powszechniejszych egzaminów testowych, eliminujących poznanie teorii prawa niezbędnej do posługiwania się poprawnie każdą jego gałęzią.

Logiczna ocena zjawiska sprowadza się niestety do stwierdzenia produkowania dyplomatołków, a nie rzetelnych prawników. Ten kierunek lekceważenia ustawy zasadniczej nabrał współcześnie takiego rozmachu, że wmawia się nam jakichś bajecznych neo sędziów.

Pojęcie to nie ma w ogóle nic wspólnego z Konstytucji RP, a przejęte jeszcze przez władze unijne, w tym w zakresie wymiaru sprawiedliwości potwierdza tylko, że w wielkiej polityce bryluje politologia, a prawo jest generalnie lekceważone i marginalizowane.

Medialna akceptacja twierdzenia o nielegalnych sędziach w naszym wymiarze sprawiedliwości jest elementem walki politycznej, pozorującej jakieś niestworzone naruszenia reguł demokracji.

Już od dłuższego czasu przyzwyczailiśmy się komunikować przy pomocy sloganów służących w polityce poważnym różnym podmiotom międzynarodowym, co sprawia, że realne prawo jest coraz bardziej spychane na margines, a w zamian triumfuje politologia…

Odczytywanie przepisu niezgodnie z literalnym, zrozumiałym, dosłownym brzmieniem jest podstawowym błędem prawniczym, kompromitującym tych, którzy wbrew Akademickiemu Kodeksowi Wartości w poszukiwaniu prawdy pomijają jednoznaczne litery prawa.

Karabeusz

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *