Motto: całe życie czyni kwasy, użyźniając później lasy…
Myśl realności nicią przetyka,
Po drodze, której każda logika
Niezgodna jakby matematycznie.
Składnia ta zabrzmieć może lirycznie…?
Jaką by tezę dać na piedestał,
Mącić dość dziwnie premier nie przestał.
Nawet ostatki realu zdarte,
Skład gabinetu idzie w zaparte.
Rzecznik przebija nawet Urbana
Stopniem niewiedzy – to czynność znana.
Właściwie sztuczna inteligencja
Sprawniej nie zabrzmi, choćby kadencja
Zwielokrotniła się niesłychanie –
Zawsze zagubi istotne zdanie.
Trudne pretensje do młodzieniaszka,
Którego pusta jest stale czaszka…
Łatwo stworzony wytyk kłamliwy
Dowodnie będzie niesprawiedliwy.
Salomonowe znane są dzieje –
Z pustego, przecież nikt nie naleje!
Zawirowania ochrony zdrowia,
Ta polityka byłaby krowia…
Gdyby naprawa własnej pamięci
Miała brylować, jak wszyscy święci…
Dowód nie wyjdzie żaden niezbity,
Od kłamstw wszelakich rządzący kryty.
W bogactwie może nawet się pluska,
Ale to wina wyłącznie Tuska.
Sprawiedliwości nie dozna miarki,
Zawsze odskoczy do UE szparki…
Ma zapewniony azyl dogłębny,
Dokąd się stanie całkiem bezzębny,
Gdyż emerytów nie potrzebują,
Oni im przecież nie zarobkują.
Po wyciśnięciu tak delikwenta –
Jak się nazywa, już nie spamięta!
Tadeusz Miłowit Lubrza