Motto: czyli obecnie raczej profilaktycznie omijać…!
W związku z wyborem przez Sejm Rzecznika Praw Obywatelskich postanowiłem dokonać krytycznej oceny osób pełniących tę funkcję od samego początku istnienia Urzędu. W przestrzeni medialnej funkcjonuje mnóstwo pozytywnych ocen tej instytucji.
Korzystnego obrazu, zwłaszcza w kwestii jednostkowych spraw, którymi RPO się zajmuje, nie zamierzam w żaden sposób kwestionować, czy dezawuować. Staram się tylko wypełnić lukę negatywnego spojrzenia na RPO, która w mediach istnieje, a przesłanki ku temu są.
Pierwsza RPO pełniąca funkcję w latach 1987-1992 bardzo trudnego i bolesnego przełomu gospodarczego, pomijała milczeniem fakt niesprawiedliwego rozłożenia skutków reformy Leszka Balcerowicza na społeczeństwo.
Każda reforma gospodarcza wymaga wyrzeczeń i poświęceń społecznych, ale nie może być tak, że z poniedziałku na wtorek powstaje klasa polskich milionerów, a z drugiej strony setki tysięcy ludzi są bliscy braku minimum egzystencji.
Tolerowanie takiej rzeczywistości nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością i kto, jak kto, ale każdy RPO powinien o tym doskonale wiedzieć i przeciwdziałać temu. Tymczasem wychodzono z założenia, że dla rozwoju gospodarczego trzeba „Murzynów” poświęcić…
RPO II kadencji funkcjonujący w latach 1992-1996, to wybitny profesor, specjalista z zakresu prawa pracy, zresztą późniejszy minister tego resortu, tolerował stałe zatrudnianie obywateli na podstawie umów cywilno-prawnych, co wytyka nam UE do dziś, jako niedopuszczalne.
RPO III kadencji działający w latach 1996-2000 nie kwestionował pozbawienia systemu prawnego legalnej, wiążącej wykładni ustaw, czego nie zapisano w treści ustawy zasadniczej, która weszła w życie w 1997 r., za akceptacją referendalną niedoinformowanego narodu.
RPO IV kadencji w latach 2000-2006, jeszcze jako prezes TK, walczył jak lew o zachowanie w Konstytucji legalnej wykładni ustaw. Jako RPO ujawnił w „Rzeczpospolitej”, że niektórzy sędziowie przyznają się w 2001 r. do nieznajomości przepisów Konstytucji!
Niestety z tym skandalem, trudnym do wyobrażenia, bo jak można być sędzią nie znając najwyżej w Polsce obowiązującego prawa, nic dalej nie zrobił, a należało, gdyż bezprawie systematycznie się pogłębiało doprowadzając do współczesnej anarchii.
RPO V kadencji w latach 2006-2010 kontynuował linię tolerancji swoich poprzedników, taktycznie nie dotykając trudnych problemów, czyli nie wnikał w ogóle w sensie naprawczym w omawiane wyżej zagadnienia.
RPO VI kadencji w latach 2010-2015 na kanwie nieznajomości przepisów Konstytucji, przyczyniała się do zarzutów jej naruszania, bądź nie, w zależności od politycznych potrzeb partii, z której się wywodziła, względnie która ją desygnowała.
RPO VII kadencji przypadającej na lata 2015-2021, to już systemowy autor tworzonych nowych zasad prawnych burzących cały dotychczasowy dorobek, chyba nawet własnych mistrzów uniwersyteckich.
Głosiciel nieobowiązywania zasady: clara non sunt interpretanda, wmawiał społeczeństwu wyjątkowe dyrdymały na tle pojmowania gramatycznego jasnego brzmienia przepisów ustawy zasadniczej.
Twórca pełnej degrengolady prawa posuwającej się do granic absurdu. To pod jego pewnie wpływem na UJ powołano Centrum Interdyscyplinarnych Studiów Konstytucyjnych, mające za zadanie środkami pozaprawnymi udowodnić istnienie neo sędziów.
Udało mu się pozyskać akceptację byłych RPO, skłonnych do wiary w duchy…, którzy jakby oczarowani swoim następcą w ciemno przyjmowali za dobrą monetę wszelkie obrazoburcze dla prawa stwierdzenia z naruszeniem ducha Konstytucji włącznie…
RPO VIII kadencji w latach 2021-2026 wyróżnił się negowaniem istnienia neo sędziów. Jednak na wniosek w sprawie podjęcia działań zmierzających do przywrócenia porządku prawnego w postaci powrotu legalnej wykładni ustaw nabrał przysłowiowej wody w usta…
Zamurowany, zaskoczony może nieznaną mu z racji wieku instytucją prawną, nie odpowiedział nic, nawet nie było lapidarnej zwykle w takich przypadkach stosowanej taktycznie wymijającej odpowiedzi…
Wybrana na razie przez Sejm RPO IX kadencji, to już pełną gębą rzeczniczka rządu i koalicji 13 grudnia, wybitnie wyspecjalizowana politycznie. Czy obejmie urząd to się okaże, ale biorąc pod uwagę dyktatorskie posunięcia rządzących, Senat ma nikłe szanse na weto…
Reasumując, rodzi się zasadniczy wniosek. Jeżeli chcemy mieć, my obywatele, swojego, jak brzmi nazwa Rzecznika Praw Obywatelskich, to musimy spowodować, aby większość obywateli w wyborach powszechnych go wybierała.
Żaden dotychczasowy RPO w kluczowych sprawach dla ogółu nie sprawdził się niestety korzystnie, czyli nie utożsamiał się z powszechnym dobrem tych, w imieniu których ma sprawować swój Urząd.
Oni byli Rzecznikami głównie błędnie skonstruowanej Konstytucji RP, która z łaski na uciechę przewidziała ten Urząd, jako chroniący bardziej ideowo sprawujących władzę, aniżeli nas, wszystkich obywateli, bo gdyby było inaczej, wybór RPO pozostawiono by suwerenowi.
Karabeusz