PRZESŁUCHANIE…

Brak Rzecznika Praw Obywatelskich w kraju, w stosunku do którego stawiane są zarzuty nieprzestrzegania demokracji jest zastanawiający… Przede wszystkim, dlatego, że proponowani przez większość sejmową kandydaci, czy ostatnio kandydatka, są konsekwentnie przez opozycję torpedowani.

Pozbawienie obywateli tego funkcjonariusza publicznego pozostaje ewidentnym działaniem na naszą  szkodę. Szczególnie wyraźnie było to widać w przypadku senator Lidii Staroń, której zasługi w zakresie obrony pokrzywdzonych są powszechnie od wielu lat znane.

Patrząc z boku na przesłuchanie w Senacie można było odnieść wrażenie, że stado wilków usiłuje zagryźć swoją, Bogu ducha winną, koleżankę. Jest to tym bardziej obrzydliwe, ponieważ wszyscy senatorowie wiedzieli o jej ciężkiej chorobie, rehabilitacji i powrocie do zdrowia pozwalającego na dalszą walkę o prawa pokrzywdzonych.

Ona w tym perfidnym ataku broniła się jak mogła w sposób szczery, autentyczny, tłumacząc jak rozumie swoją przyszłą rolę Rzecznika Praw Obywatelskich. Przepadła tylko, dlatego, że była kandydatką PiS-u, a opozycji nie chodzi o zapewnienie obywatelom dobrego Rzecznika, ale o własną polityczną tubę propagandową!

Potwierdzają to jednoznacznie stawiane w czasie przesłuchania pytania, z którymi można było łatwo się rozprawić, gdyby kandydatka była odpowiednio przygotowana przez PiS do tego wystąpienia.

Najwyraźniej tak nie było, co potwierdza jej niezależność senatorską oraz wskazuje na przyszły obiektywizm w roli Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak opozycji najwyraźniej nie odpowiada bezstronny politycznie Rzecznik.

Weźmy kilka trudniejszych pytań, na które kandydatka udzieliła szczerej odpowiedzi, zamiast przydołować pytającego. Czy premier Beata Szydło miała obowiązek opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w 2015 r.?

Odpowiedź była prosta. Poprawność funkcjonowania organów państwa w trójpodziale władz nie należy do kompetencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Do tego jest przewidziany Trybunał Stanu, toteż Rzecznik, który chciałby się w te sprawy mieszać, uchodziłby za polityka, a nie organ wyznaczony do obrony praw obywateli.

Czy Rzecznik powinien występować i domagać się prawa do „in vitro” finansowanego z pieniędzy publicznych? Prawo do „in vitro” należy do praw obywatelskich i jest ono aktualnie prawnie zapewnione.

Kwestią odrębną pozostaje finansowanie z funduszów publicznych, co zależy od możliwości budżetu państwa i rozważenia, na co w pierwszej kolejności niezbędnie potrzeba wydatkować te środki, a te zagadnienia należą do kompetencji parlamentu.

Czy należy popierać wnioski dotychczasowego RPO kierowane do różnych sądów? Oczywiście, że co do zasady należy je popierać, choć w procesie sądowym każda sprawa ma charakter indywidualny i w zależności od jej przebiegu wymaga odpowiednich działań procesowych stosownych do zaistniałego stanu faktycznego.

Widać było, że kandydatka odpowiadając bezpośrednio i szczerze na te pytania właśnie w takim duchu, choć mniej fachowo, jest osobą o cechach najbardziej odpowiednich na tę funkcję, ale watadze nie chodzi o ochronę naszych rzeczywistych praw, ale o konsekwentne utrącanie wszystkiego, co dobre i korzystne, bo pochodzi od PiS-u.

Tę ważną okoliczność, w jaki sposób opozycja dba o wydumane, zamiast o rzeczywiste prawa obywatelskie powinniśmy wziąć pod uwagę przy najbliższych wyborach parlamentarnych i nie dać się nabrać kolejnym głosicielom pięknych słówek bez pokrycia…

Karabeusz