WOLNE SĄDY… I

Pojęcie „wolne sądy” nie należy do zwrotów prawniczych, lecz wywodzi się z języka potocznego, dlatego wyjaśniam je na tej kanwie. Zwrot „wolny” nie łączy się z przeciwstawnym pojęciem „zajęty”, ale ze sformułowaniem „wolność”.

Sędzia powinien się czuć w działalności zawodowej wolny, czyli niezależny. Wolność w potocznym rozumieniu przybiera jednak postać czegoś więcej niż niezależność. Zwykło się ją tłumaczyć niekiedy, jako całkowitą swobodę i nieskrepowanie niczym.

Tak pojmowana „wolność” nie przystaje ani do sędziego, ani do działalności zawodowej dowolnej jednostki. Każda osoba funkcjonująca w życiu społecznym nie może czuć się w pełni wolna, ponieważ jest ograniczona przepisami regulującymi stosunki społeczne.

Różnica w działalności zawodowej między sędzią a przeciętnym obywatelem polega na tym, że sędzia ma obowiązek przestrzegać Konstytucji i ustaw zwykłych, a obywatel oprócz tego musi stosować się do aktów niższego rzędu, w szczególności do rozporządzeń.

Używanie hasła „wolne sądy” jest  błędem w zakresie poprawnego rozumienia funkcjonowania nie tylko sądów w życiu społecznym. Nie należy mówić, że sąd, czy sędzia jest wolny, ale, że jest i ma być niezależny sąd i niezawisły sędzia.

Niezawisłość sędziego polega na tym, że na jego rozstrzygnięcia może mieć wpływ jedynie prawo, którym jest związany, czyli Konstytucja i ustawy zwykłe. Sądy, jako władza odrębna i niezależna od pozostałych dwóch, to podmioty, którym do rozstrzygnięć nie może się mieszać ani władza ustawodawcza, ani władza wykonawcza.

Odrębność i niezależność sądów nie oznacza jednak, że władza ustawodawcza nie może regulować ustroju, zakresu działania i trybu pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu wyboru jej członków, ponieważ takie wyraźne kompetencje zostały parlamentowi przypisane w art. 187 ust. 4 Konstytucji.

Jeżeli obecnie rządzący zmienili w drodze ustawy zasady wyboru KRS, a przez to inaczej uregulowali tryb powoływania nowych sędziów, to działali na podstawie delegacji zawartej w Konstytucji. W konsekwencji, brak jest podstaw do zarzutu naruszania reguły „wolne sądy”, a poprawniej mówiąc niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej.

Inny sposób wyłaniania nowych sędziów, to kompetencja przynależna władzy parlamentarnej, stąd nie pozostaje on w żadnej mierze sprzeczny z potrzebą niezależności sądu, czy niezawisłości sędziowskiej.

Dodać jeszcze trzeba, że te przymioty kształtują same sądy i sami sędziowie poprzez swoje poprawne zawodowe zachowanie. Ustawodawca sprzyja tylko pojęciu niezawisłości sędziego poprzez ustalenie stałości jego pracy, odpowiedniego poziomu wynagrodzenia i nadania innych uprawnień związanych z pełnioną służbą.

Czy sędzia w orzekaniu będzie przestrzegał zasady niezawisłości, to już jest domena jego charakteru i kręgosłupa praworządnościowego.  Z drugiej strony, wyraźne symptomy wskazujące na stronniczość, czy np. sprzedajność sędziego, nie mogą pozostawać bez odpowiedniej kontroli poprawności postępowania arbitra.

Tadeusz Michał Nycz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *