Motto: awantury i ekscesy tam, gdzie leża interesy…
Sztuczna inteligencja tworzy poważne perturbacje. Ostatnio Jolanta Kwaśniewska składała publiczne dementi, co do swojej zadziwiającej wypowiedzi medialnej, stwierdzając, że to ponad wszelką wątpliwość nie ona, ale Al!
Jak tak dalej pójdzie, to przeciętny odbiorca całkowicie zgłupieje wobec braku możliwości ustalenia, czy w sprawie konkretnej wypowiedzi mamy do czynienia z oryginałem, czy wykreowaną na oryginał sztuczną inteligencją?
Donald Tusk zakwestionował lojalność sojuszniczą USA, następnie wypowiedział się przeciwko powiększaniu liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce, po czym okazało się, że to podobno nie on, lecz psikus Ala!
Co prawda premier nie zdementował wypowiedzi, ale zrobił to rzecznik widząc, że sprawa groźnie przekracza 51% negatywnych ocen dla rządu. Okazało się, że duszek internetowy wykręcił premierowi niezły numer…
Trudno obwiniać służby specjalne chroniące Radę Ministrów, gdyż Al wymyka się spod każdej kontroli. Bezradność skutkuje zamiarem wprowadzenia medialnej cenzury, wpływającej na poprawność i rzetelność wypowiedzi medialnych.
Tym sposobem można by nie tylko zagłuszyć, jak niegdyś radio „Wolna Europa”, ale w ogóle wyeliminować całkowicie zło medialne, tym bardziej, że trwająca na wschodzie wojna daje ku temu poważny pretekst.
Zasadność mieści się w potrzebie walki hybrydowej z Rosją i Białorusią, a jak to na wojnie, w ferworze odgłosów bojowych, milkną najtężsi mędrcy. Premier ostrzega przed zbliżającą się za kilka miesięcy wojną, toteż milczą zwolennicy wolności słowa.
Utrzymywanie tej aury sprzyjać będzie demokratycznym wyborom w 2027 r. prowadzonym w duchu PRL-u! Społeczeństwo nie zaprotestuje powszechnie, gdyż taki nadzwyczajny stan zawsze usprawiedliwia odstępstwa od reguły…
Później dowiemy się z oficjalnych komunikatów rządowych, że to sprawka duszka internetowego, ale już będzie po przysłowiowej herbacie. Inaczej mówiąc musztarda po obiedzie, jak kto woli.
Za kilka dni dowiemy się, że rząd obciążył naród nielegalną prawnie pożyczką, ale przeznaczoną na ważny cel obronny. Czy będzie jakieś dementi i zwalanie winy na Ala, trudno powiedzieć? Może do wyborów przyszłorocznych Al zadziała?
Usprawiedliwienie – to nie my, to Al funkcjonujący w ramach wojny hybrydowej! Można tym sposobem tak rozhuśtać nastroje społeczne, że ludzie poczną sobie jeszcze bardziej skakać do gardeł!
Jest tylko jeden problem. Rządzący sądzą, że będą stosować prawo tak jak oni je rozumieją, ale co będzie jak przegrają w wyborach? Nowy rząd postąpi w rewanżu analogicznie, choć w tej najważniejszej sprawie finansowej wystarczy przestrzegać prawa.
Co się robi z pełnomocnikiem, który wziął na rzecz mocodawcy bezprawnie pożyczkę i obciążył go dotkliwymi skutkami jej spłaty w zmowie z bankiem? Sprawa jest przećwiczona procesowo pośrednio na frankowiczach.
Taką umowę uznaje się za nieważną, pożyczkobiorca zwraca kwotę pożyczki, albo nie zwraca, gdy całością fałszywej transakcji sąd obciąży pełnomocnika prawnego oraz udzielający nielegalnej pożyczki bank.
Zobaczymy, jaka zapadnie decyzja niezawisłego sądu? W najgorszym wypadku kwotę pożyczki na zbrojenia spłacimy z zasobów NBP, a udzielający pożyczki świadomi jej nielegalności będą sobie mogli pogwizdać na odsetki.
Zachodzi też taka ewentualność, że odsetki bank będzie chciał ściągnąć od nieuczciwego pełnomocnika, czyli od wszystkich tych, którzy współuczestniczyli w nielegalnej transakcji i do niej się przyczynili, ale to już nie nasz problem.
Obecna władza pewnie nie bierze pod uwagę, że ta pożyczka może obciążyć finansowo osobiście nie tylko osoby finalnie podpisujące dokument o wzięciu nielegalnego kredytu, ale wszystkich współsprawców przestępstwa.
Im się wydaje, że podmioty funkcjonujące kolegialnie za czyny przestępcze ponoszą jedynie odpowiedzialność polityczną, ale tak na pewno nie jest w warunkach, gdy nie tylko pełnomocnik zaciągający dług, ale także bank są świadomi nielegalności transakcji.
Oznacza to finansową odpowiedzialność każdego członka parlamentu, który głosował za nielegalną uchwałą w sprawie zaciągnięcia kredytu, a także głosujących za nielegalną pożyczką wszystkich członków Rady Ministrów, jako współsprawców czynu zabronionego.
Oni dzisiaj chcą ścigać za jakieś zmyślone przestępstwa Zbigniewa Ziobrę, a ja się uśmieję, jak legalna prokuratura i niezawisły sąd zajrzą im do prywatnych trzymanych na różnych kontach bankowych zasobów finansowych!
Wówczas dementi Al-oskie nic im nie pomoże, gdyż dowody bezprawnego finansowego obciążenia narodu pozostaną tak w dokumentacji Sejmu jak i Rady Ministrów na szczęście jeszcze w formie papierowej!
Karabeusz