Motto: oliwa nierychliwa, ale zawsze sprawiedliwa…
Kto, pod kim dołki kopie sam w nie często wpada. Obserwujemy intensywną nagonkę w związku z wyjazdem Zbigniewa Ziobro, tym razem do USA. Media huczą o tchórzliwym byłym Ministrze Sprawiedliwości.
Boi się stanąć przed polskim sądem i odpowiedzieć za przestępstwa, a niektórzy nawet dodają i udowodnić swoją niewinność (sic!). Zaangażowano olbrzymie sztaby zajmujące się Ziobrą, sądząc, że na tym przykładzie rozłożą PiS na łopatki.
W zespole krytyków i prześmiewców mamy b. Prezydentów RP i premierów, oczywiście opcji lewackiej. Sięga się po Bogu ducha winne autorytety, które w ferworze zgiełku zapominają zdrowego rozsądku, co może im się odbić czkawką na finiszu sprawy.
Medialnie z pozoru kwestia prosta, bo 26 zarzutów karnych i zorganizowana grupa przestępcza robią wrażenie, zaś upolitycznienie polskich sądów łatwo zbić byle wymówką typu, wszyscy są równi względem prawa.
Można też wskazać, że sądy wydają różne rozstrzygnięcia względem członków PiS oskarżonych o przestępczą działalność, co potrafi odpowiednio usposobić wyborców do tchórzliwych postaw prominentnych działaczy PiS.
Na razie nie znamy treści 26 zarzutów karnych względem Z. Ziobry, więc żaden wyborca nie może próbować zweryfikować ich fundamentalnie prawnej zasadności, co sprzyja medialnemu fałszowi wobec braku kontroli publicznej przedmiotu sprawy.
To bardzo chytry propagandowy sposób działania uzupełniany komentarzami typu, PiS jest skończony, albo korzystną poradą – najlepiej, aby Zbigniewa Ziobrę usunęli z partii, bo im słupki poparcia spadają!
Tymczasem może się okazać, że PiS wygra w cuglach przyszłoroczne wybory właśnie dzięki Zbigniewowi Ziobrze! Wykluczyć też nie można braku potrzeby koalicyjnej, czyli ponownych samodzielnych rządów. Jak to możliwe?
Na razie słyszymy tylko mowę trawę przez nikogo formalnie niezweryfikowaną. Aby do tego doszło rząd musi wystąpić z oficjalnym dokumentem o ekstradycję Z. Ziobry. W Stanach Zjednoczonych ekstradycją w pierwszym rzędzie zajmuje się niezawisły sąd.
Decyzję Donalda Trumpa można by oskarżać o stronniczość polityczną. Takiego zarzutu nie da się postawić niezawisłemu amerykańskiemu sądowi. Zbigniew Ziobro oświadczył, że czeka na wniosek i będzie udowadniał swoje racje przed tym wymiarem sprawiedliwości.
Jeżeli jest tak, jak twierdzi, a wie o tym najlepiej, że wszystkie zarzuty karne nie mają podstawy naruszenia konkretnego przepisu prawa materialnego, to sąd odrzuci wniosek wobec potwierdzenia politycznej nagonki.
W takim przypadku obiektywnie okaże się, kto w tej hucpie ma rację i do tego sprawa nabierze charakteru międzynarodowego skandalu prawniczego, co nie tylko podważy zaufanie do rządu, ale postawi europejskie władze sądowe w fatalnym świetle.
Ich dzieło w postaci nakazu aresztowania zastępcy Zbigniewa Ziobry, to przecież problem dotyczący merytorycznie tych samych zagadnień. W takim stanie faktycznym można powątpiewać, czy D. Tusk zdecyduje się wystąpić o ekstradycję?
On jest mocny w gębie w stosunku do rodaków, bo w tym zakresie dostał carte blanche od swojej mocodawczyni… Inicjowanie podważania wiarygodności władz wspólnoty europejskiej i do tego przez amerykański bezstronny sąd, to zupełnie co innego.
Czegoś takiego premier pewnie nie poważy się zaryzykować, a nawet, jeśli podszyty tchórzem wystawi swojego pełnomocnika, jak to zrobił w sprawie SAFE, to i tak całe odium skutków spadnie na polski rząd i koalicję.
Nic na tym nie zyska, bo przecież doskonale wie, że całość sprawy to chytrze skonstruowana bajka. Aby zachować twarz będzie pewnie twierdził, że wniosek o ekstradycję do końca kadencji Donalda Trumpa nie ma sensu, bo on i tak Zbigniewa Ziobry nie wyda.
W tym momencie otworzy się puszka Pandory przymiotu tchórzostwa jego, rządu i całej koalicji dzisiejszej władzy oparta na twierdzeniu braku poddania tak ważnych podobno przestępstw weryfikacji przez rzeczywiście niezawisły sąd.
Już sobie wyobrażam jak Z. Ziobro będzie po nich wszystkich medialnie nieustająco jeździł, jak po tchórzliwych skunksach! Następstwem będzie degrengolada w wyniku odsłonięcia prawdziwej kłamliwej twarzy władzy, a tej postawy wyborca nie wybaczy.
Większość narodu nie puści im tego płazem, ponieważ zrozumie perfidię i to, że zostali permanentnie zrobieni w przysłowiowego konia, co naturalnie domaga się odpowiedniej karzącej reakcji, bo żaden Polak nie lubi jak się z niego robi idiotę.
Jak wiadomo, w polityce wszystkie chwyty są dozwolone, ale śmieszność i obłuda udowodnione przed niezawisłym sądem i poddane następnie satyrze, to podstawowy polityczny gwóźdź do trumny – amen!
Tadeusz Miłowit Lubrza