NIEPOJĘTE…

Motto: widok z okna…

Zrozumieć nie potrafię, widząc, ot sąsiada,
Który stale na ziemi przy oknie przysiada.
Słota, mróz, zawierucha, upał, bez znaczenia,
Gdyż popadł tak głęboko w tragedię palenia.

Żona pewnie wygania smrodliwość na pole
I stąd musi znieść taką okrutną niedolę.
Jestem nieco w rozkroku z widocznym rozsądkiem,
Bo, gdyby polewany na ten przykład wrzątkiem

Musiał w końcu korzystnie reagować mocno,
Zwłaszcza w mrozie zimowym i to porą nocną…
Pewnie przerwałby nonsens i to bardzo szybko.
Tu, potrzebna twa sprawczość, chyba złota rybko…

Cóż, papieros nie parzy, gdyż ostrożnie trzyma,
Na zwróconą uwagę, po prostu się zżyma.
Zdołowanie nałogiem rozsądek hamuje,
Kiedy dymek powącha, wspaniale się czuje.

Wolność trucia zalicza do większych korzyści,
Niźli skutek rakowy pośród zeschłych liści…
Wyobraźnia w dal przyszłą w ogóle nie dochodzi,
Dlatego na okrągło w tej truciźnie brodzi.

Tadeusz Miłowit Lubrza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *