Motto: wokół odebrania Orderu Orła Białego…
Dziennikarze rozpisują się na temat kłopotów związanych z odebraniem Prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, podnosząc, że Prezydent RP ma z tym problem, gdyż czynność ta wymaga kontrasygnaty premiera RP.
Zagadnienie wypłynęło w związku z nadaniem ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA. Faktycznie z punktu widzenia wrażliwości polskiej i dobrze układających się relacji decyzja ukraińska może budzić poważne wątpliwości, co do jej słuszności.
Moim zdaniem, problem nie tyle dotyczy samego honorowego nazewnictwa, ile niechęci ukraińskiej do jednoznacznego i powszechnego zezwolenia na ekshumację zwłok pomordowanych rodaków w czasie rzezi wołyńskiej.
Ukraina będzie miała problem do rozwiązania tego nietaktu poczynionego względem koalicjanta, ale to jest ich kłopot i sami będą musieli coś wymyśleć. Być może właśnie powszechna decyzja zezwalająca na nasze prace ekshumacyjne może spór załagodzić.
Ukraina niemająca własnej długiej historii, musi wykorzystywać i czerpać swoich bohaterów z realnego kręgu, dlatego tłumaczenia UPA, jako bohaterskiej armii wyzwoleńczej spod reżimu radzieckiego nie jest pozbawione sensu.
W relacjach między państwami ze względu na złożoną i skomplikowaną historię, różne zdarzenia mogą być w specyficzny sposób odczytywane. Zabór Zaolzia, działalność terrorystyczna względem trzech naszych zaborców, zdrada aliantów w 1939 r. itd.
W przypadku budowy nowych wspólnot decydujące znaczenie powinno mieć bieżące odniesienie się do realiów, a w mniejszym stopniu przeszłość, bo w innym przypadku nie byłoby np. możliwe ułożenie naszych korzystnych stosunków z Niemcami.
Podnoszone kwestie stawiam na marginesie tego, co chcę wyjaśnić, a mianowicie prawa Prezydenta RP do nadawania i odbierania odznaczeń. Z art. 144 ust. 3 pkt 16 Konstytucji RP wynika, że nadanie to prerogatywa prezydencka, która nie wymaga kontrasygnaty premiera.
Zasadniczo przyznane odznaczenia nie są odbierane, ale tej kwestii wykluczyć nie można, a skoro tak, to trzeba poprawnie wyjaśnić obowiązujący stan prawny. Niektórzy uważają, że skoro Konstytucja RP nie reguluje odebrania odznaczenia, to ono wymaga kontrasygnaty.
Jest to twierdzenie słuszne, patrząc literalnie na przepisy ustawy zasadniczej. Wobec czego czynność Prezydenta RP polegająca na odebraniu Prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego nie miała charakteru decyzji, lecz zapowiedzi tejże.
Medialne rozgłoszenie zapowiedzi spowodowało, że Prezydent Ukrainy sam zwrócił Order. Mamy do czynienia z prawnego punktu widzenia z sytuacją dość szczególną, ponieważ do skutecznego odebrania tego odznaczenia nie doszło.
Nie ma kontrasygnaty premiera RP, wobec tego nie sposób mówić o skuteczności decyzji Prezydenta RP. Można jedynie stwierdzić, że Prezydent Ukrainy usłyszawszy zapowiedź, uniósł się honorem i sam zwrócił odznaczenie.
Jakiego rodzaju przesłanki honorowe miał na myśli, trudno dociec. Fakt, faktem, że wokół tego zagadnienia doszło do poważnego zamieszania wynikającego z nieznajomości stanu prawnego regulującego te sprawy.
Specyficzne są odpryski komentatorskie tego, co się stało, ponieważ na kanwie nieuczciwego podejścia do zagadnienia czci dla osób czy organizacji zasłużonych, bądź nie, strona ukraińska wywołała niepotrzebną awanturę, która pozytywnie o nich nie świadczy.
Na naszym krajowym podwórku wszyscy zajęli jednoznaczne stanowisko w tym względzie, chociaż aktualny obóz rządzący usiłuje doczepić jakąś łatkę Prezydentowi RP. Odwraca się przysłowiowego kota ogonem stwierdzając, że nasza głowa państwa nie powinna tak działać.
Czyli oni uważają, że sąsiad może nam pluć w twarz, honorując organizację winną morderstw około 100 tysięcy Polaków, a my powinniśmy udawać, że deszcz pada! Tutaj ujawnia się to słynne powiedzenie Zagłoby mówiącego, że chamy honoru nie mają…
Na szczęście mamy Prezydenta RP, który potrafi stanąć na wysokości zadania i bronić pamięć niewinnych ofiar i dlatego cieszy się od początku swojej kadencji najwyższym zaufaniem społecznym ciągle rosnącym.
Myślę, że postępowanie strony ukraińskiej, bo to nie tylko Prezydent, ale pozostali ważni politycy, strzelili sobie gola do własnej bramki, zresztą zupełnie niepotrzebnie, albo dali się podpuścić politycznym gierkom obcych…
Nasze oburzenie ma charakter honorowy i nie przekłada się na ograniczenie dalszej pomocy dla napadniętego sąsiada, ponieważ zdajemy sobie sprawę z naszego wspólnego interesu militarnego.
Jak Ukraina na tym wyjdzie w skali międzynarodowej, to jej problem. Można już zauważyć pierwsze symptomy tego nieodpowiedzialnego postępowania, choćby w zakresie wahania Prezydenta D. Trumpa, co do licencji na produkcję amerykańskiej broni…
Przecież oni swoim postępowaniem potwierdzają to, co zarzuca im Rosja, czyli hołdowanie nazizmu i ich popleczników… Stwarzają dla siebie, a nie dla nas problem trudny do rozwiązania w przyszłości w aspekcie wejścia do UE, czy ewentualnie NATO.
Karabeusz