ZASKOCZENIE…?

Motto: zdrowa refleksja jest konieczna, aby nie przepaść…

Niedawno Prezydent RP skierował do pewnego dziennikarza apel o ogarnięcie się i zrozumienie jego słów. Nastąpiła medialna obraza świata redaktorów oburzających się, jak głowa państwa może do nich kierować takie słowa?

Abstrahując od absurdalności pretensji do Karola Nawrockiego, doszedłem do wniosku, że owo stwierdzenie jest niezbędne, a adresatem powinna być liczna populacja rodaków. Zasadność zobrazuję przykładami.

Rozmawiałem ze znajomym zdziwionym nierozgarnięciem naszych przedstawicieli wybranych do rządzenia, etc. Zdawał się nie pojmować tego, że oni nie pochodzą z Marsa, ale zostali wybrani spośród narodu, toteż reprezentują nasz poziom.

Jechałem z młodym taksówkarzem, który ujął mnie przenikliwością. Stwierdził mianowicie, że polska elita intelektualna złożona z osób o wyższym wykształceniu, w tym ze stopniami i tytułami naukowymi, to ludzie dość ograniczeni.

Są doskonałymi często specjalistami w wąskiej zawodowej dziedzinie i nic poza tym. Od razu skojarzyłem refleksję żony przechodzącej na emeryturę w wyższej uczelni. Słyszała powszechne utyskiwania na ten stan przez mężczyzn w randze profesorów.

Dywagacja zmierzała do ubolewania – co ja będę robił na emeryturze? Kobietom to dobrze, zawsze znajdą zajęcie domowe. Wychodzi na to, że bez względu na płeć, ci wysoko wykształceni osobnicy nie mają żadnych poza zawodem zainteresowań intelektualnych.

W jaki sposób żyłka poza zawodowa miała powstać w obliczu dennego poziomu edukacji? Później podsycane jest zainteresowanie typu omnibus wiedzy, gdyż można zdobyć pieniądze na wycieczkę zagraniczną za laur w pamięciowym teleturnieju np. w „Milionerach”.

Nie jestem przeciwnikiem pozyskiwania wiedzy pamięciowej, tyle, że w ślad za nią powinna iść umiejętność prakseologicznego z niej korzystania. Tymczasem posługiwanie się milionami informacji zupełnie nie funkcjonuje, czego dowodzą fakty.

Pozwalamy sobie wciskać jakieś głupoty o neo sędziach psujących wymiar sprawiedliwości, czyli globalny stopień umiejętności korzystania z języka ojczystego nagle zaginął, gdyż nie potrafimy odczytać jasnej treści art. 187 Konstytucji RP i wyprowadzić się z błędu.

Nagłość podaję dla podkreślenia problemu, ponieważ kwestia braku zdolności odczytywania ojczystych liter, zwłaszcza konstytucyjnych narastała przez lata, w wyniku coraz bardziej chylącego się do upadku poziomu edukacji powszechnej.

Młodzieży wtłacza się mrowie informacji, z którymi mózg zupełnie sobie nie radzi w sferze logicznego segregowania. Napór danych jest ogromny, aby przeciętna jednostka nie miała wytchnienia na rozsądną refleksję.

Sposobu funkcjonowania tejże, szkoły nie uczą, gdyż model edukacji zaprogramowany jest na produkcję dyplomatołków, czyli osobników, z którymi współistnienie z władzą jest najkorzystniejsze, bo dają się łatwo w kampaniach wyborczych omamić.

Osobnicze odstępstwo od tego trendu istnieje tylko w tych rodzinach, w których starsze pokolenie stać na dodatkową domową edukację młodych. W pogoni za pozyskiwaniem środków do bieżącego życia takie rodziny stanowią nieliczny wyjątek.

I tutaj wchodzimy w istotę problemu zdziwienia realem. Zjawisko ma szansę wystąpić tylko wówczas, gdy mózg jest w stanie wykreować i porównać dwa hipotetyczne stany, ten poprawny zgodny z wartościami i ten błędny, naruszający zasady.

W braku umiejętności logicznego rozumowania szare komórki nie wyprodukują efektu niezgodności, dlatego z autentycznym zdziwieniem w rzeczywistości możemy mieć do czynienia zupełnie wyjątkowo, praktycznie w stanach nadzwyczajnych.

Ma to miejsce wówczas, gdy wskutek zbiegu nieznanych okoliczności dojdzie do chwilowego odblokowania logicznego postrzegania. Incydentalna zmiana spowoduje zdziwienie, ale ono szybko przeminie wraz z zablokowaniem uwolnionej klepki szarych komórek.

W następstwie dochodzi do regresu, czyli intelektualność człowieka powraca do dotychczasowego ograniczenia, co wyklucza możliwość racjonalnego spojrzenia i oceny rzeczywistości.

Opisany proces jest bardzo na rękę ośrodkom medialnym pełniącym rolę propagandową, ponieważ ten zanik logiki myślenia ułatwia wiarę odbiorcy w przekazywane medialnie wysublimowane informacje o określonym kierunku nachylenia politycznego.

Przyjmowanie ferowanych zdarzeń, okoliczności, komentarzy jest niezwykle sugestywnie uznawane przez odbiorców za świętą prawdę, ponieważ brakuje im regulatora oceny prawdziwości.

Elementem korzystnym są osoby ze stopniami i tytułami naukowymi uznawane powszechnie za obiektywne autorytety w swoich dziedzinach, gdyż skołowany odbiorca musi się na czymś konkretnym oprzeć i stąd wykształciła się era niekwestionowanych opinii znawców.

Tyle, że zanik logiki u odbiorcy, pomija całkowitym milczeniem możliwość wprowadzania go bezczelnie w błąd, przy czym w warunkach braku odpowiedzialności za słowo lewe autorytety powstają jak grzyby po deszczu, gdyż pecunia non olet…

Karabeusz

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *