Motto: czyli psycholog i okulista, a może znany z cudów ojciec…?
Wiek 25 lat dla tenisistki posiadającej już spory bagaż osiągnięć, to optimum, z którego należałoby czerpać pełnymi garściami dla dalszych zwycięstw. Może to się zdarzyć tylko wówczas, gdy zawodniczka potrafi trzeźwo ocenić swoje walory i mankamenty.
Właściwa refleksja jest podstawą, bez której nie da się nic zrobić. Znajdując się w permanentnych kłopotach trzeba z pokorą sięgnąć po fachową pomoc. Perfekcjonizm to cecha korzystna, ale przy pewnych osobistych przymiotach może szkodzić.
Chce się być coraz bardziej doskonałą i nie można znieść skutków słabszej gry, poszukując kolejnych merytorycznych braków w technice, wytrzymałości fizycznej, etc., zamiast zająć się widocznym chyba dla wszystkich sednem sprawy.
Po porażce w Londynie, pokonana Iga przebąkuje, że będzie jeszcze intensywniej trenować, aby osiągnąć wyśniony przez siebie poziom gry. Tymczasem już jest kompletną jakościowo zawodniczką, stąd w tym zakresie nie ma co szukać dziury w całym.
Perfekcjonista ma kłopoty z innym podejściem do porażek i to jest ogromny problem. Co się wydarzyło w Londynie? W pierwszym meczu Iga grając z czołową deblistką pokazała umiejętności przeciwstawienia się wszelkim sprytnym sztuczkom gry deblowej.
Przeszła doskonały trening zwyciężając finalnie po trzysetowej batalii. Kolejna zawodniczka prezentowana była przez komentatorów, jako znacznie groźniejsza. Pomimo tego Iga weszła w mecz jak burza, zmiatając Pliszkową z kortu w pierwszym secie.
Choć w drugiej odsłonie były chwilowe problemy, wygrała w dwóch setach. Posypały się komplementy, w tym ze strony Navratilowej, co zawodniczkę zapewne utwierdziło w przekonaniu, że wszystko jest w porządku.
Tymczasem tych dwóch meczów, mam wrażenie nikt nie przeanalizował i dlatego nie otrzymała racjonalnej porady – co dalej? W przekroju nie tylko tych rywalizacji, ale także poprzednich jasno widać narastające problemy z serwisem.
Nie trzeba być znawcą tej dziedziny sportu, aby dostrzec, że kłopot nie wynika z nieumiejętności, czy niewyćwiczenia techniki uderzenia, gdyż potrafi serwować mocno, potrafi słabo, ale statystyczny obraz meczowy jest wysoce niezadowalający.
Trenerzy chyba ją chwalą, bo na treningach pokazuje być może bezbłędne strzały? Nikt nie dochodzi do sedna powodu, dla którego w czasie meczu ów wspaniały trening nie przynosi oczekiwanego rezultatu?
Tymczasem w psychice dzieje się coś bardzo złego, co niestety systematycznie narasta i tę dziedzinę trzeba naprawić. Uważny obserwator zauważy rozpacz na twarzy, gestach i zachowaniu zawodniczki, czego wcześniej nie było, a na pewno w tym rozmiarze.
Być może psycholożka zżyta z zawodniczką nie potrafi spojrzeć na te zagadnienia z dystansu? Iga uważa jej udział w sztabie za niezbędny i dlatego nie dokonuje zmian, ani potrzebnych uzupełnień, a to jest niestety kardynalny błąd.
Nie namawiam bynajmniej do pozbycia się osoby, z którą świetnie się dogaduje, ale do dobrania drugiego psychologa, zamiast trzeciego trenera, bo tylko w ten sposób istota problemu może zostać dojrzana i usunięta jeszcze póki czas na to…
Nie znam się na medycynie, więc może jestem w błędzie, ale mam wrażenie, że występują także jakieś problemy okulistyczne. Łatwo zauważyć jak razi ją światło, niekoniecznie bezpośrednio słoneczne, co może mieć wpływ na jakość gry, a zwłaszcza na serwis.
Źle reaguje na otaczający hałas stadionowy, co szczególnie było widoczne w meczu z Ealą. Ten pojedynek wart dobrego przeanalizowania. Zwyciężczyni należą się gratulacje, gdyż dała z siebie wszystko co mogła, a to wystarczyło na pogubioną psychicznie przeciwniczkę.
To ostatni dzwonek, aby refleksyjnie spojrzeć na sytuację, bo inaczej zdołowanie psychiczne może spowodować w pewnym momencie naprawę już nierealną, skutkującą tym, że tylko cud przywrócić może naszą mistrzynię do właściwej gry tenisowej.
Słyszę głosy poważnych komentatorów sportowych, o tym, że Eala to kandydatka do zdobycia wielkiego szlema. Jeśli ktoś wypowiada takie słowa, aby pocieszyć Igę, to jest w błędzie, gdyż naszej zawodniczce potrzeba otrzeźwienia.
Eala nie miała prawa wygrać z Igą, grającą na średnim poziomie umiejętności, a osiągnięcia być może w przyszłości będzie miała, ale jak na razie musi się jeszcze dużo uczyć. Porównywalnie wiekowo, to nie jest talent na miarę byłej jedynki.
Nasza zawodniczka obecnie prezentuje się całkiem psychicznie pogubiona i ten stan udziela się jej otoczeniu, nawet Agnieszka Radwańska nawiązuje do własnych problemów w momentach słabszej kondycji tenisowej, ale czemu nie dostrzega problemów psychicznych?
Aż dziw, że nikt nie potrafi spojrzeć w kierunku istoty przyczyny obecnego stanu tenisistki, chyba, że sygnały są do niej kierowane, ale ona je lekceważy? Panuje opinia o Idze, jako osobie specyficznie upartej, więc może coś w tym jest?
Tak czy inaczej Iga Świątek znajduje się w przededniu poważnych zaawansowanych problemów psychicznych i jeśli nie zdecyduje się zatrudnić porządnego psychologa, to może być koniec jej kariery, a szkoda, chyba, że uratuje ją PIO, cokolwiek miałoby to znaczyć…?
Karabeusz