Motto: czyli zabawowe ziemskie odwzorowanie…
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 są doskonałym momentem do zastanowienia się nad fenomenem piłki – czemu akurat najpopularniejszym sportem jest gra kulą przypominającą kształtem Ziemię?
Spoglądając z tego punktu widzenia okazuje się, że kwestia dotyczy nie tylko piłki nożnej, ale każdej gry dowolną piłką. To, co wiemy z niedoskonałej historii przeszłości pokazuje, że gry z piłką istniały już kilka tysięcy lat przed nasza erą.
Zważywszy, że te dane historyczne są bardziej hipotezą aniżeli oczywistym, namacalnym dowodem, można próbować bronić prawdopodobnej tezy, że to, co przeżywamy, już wcześniej mogło się wydarzyć w toku wyższej kulturalnie cywilizacji od obecnej.
W każdym razie wiemy na pewno, że gra przy pomocy przedmiotu przypominającego kulę ziemską fascynowała ludzi od zawsze. Wynikałoby stąd, że odkrycia Kopernika i Galileusza, to jedynie powrót do czegoś znanego ludzkości wcześniej?
Skąd się wziął sam mechanizm budowania zabawki na kształt Ziemi? Można przyjąć, że to był pewien substytut wynikający z niemożliwego zbadania naszej kuli ziemskiej i zapanowania nad jej żywiołami.
Skoro tego nie potrafimy, to w formie zabawowej przynajmniej spróbujmy się pocieszyć. Pozostańmy w czasach nowożytnych znanych z większą dokładnością. Tutaj widać pewne połączenie piłki z wiarą i religiami.
Schodząc na grunt europejski, mieliśmy mało dostrzegalne zapanowanie nad piłką w milczeniu, eliminującym skojarzenia wyglądu z kształtem naszej planety, którą Kościół Katolicki uznawał przez wieki za płaską.
Po odkryciu kopernikańskim niewiele się szybko zmieniło, ponieważ tego rodzaju przełomy z oczywistych przyczyn braku odpowiednich technicznych i technologicznych narzędzi nie przynoszą natychmiastowych zmian.
Dopiero XIX wieczna rewolucja przemysłowa pozwoliła na to, co zaowocowało w piłce nożnej pierwszymi przymiarkami budowy współczesnego futbolu, tak regulaminowo organizacyjnego, jak i nowoczesnej struktury piłki.
Człowiek powrócił do swoich tęsknot zabawowych, na co też stopniowo pozwalał ograniczany dobowy czas pracy i począł tworzyć reguły gry przy wykorzystaniu zabawki przypominającej kulę Niebieskiej Planety.
Rozwój techniki i technologii sprawił, że możemy posiadać różnorodne odwzorowania zabawki, stąd jak grzyby po deszczu powstawały nowe odmiany gier. Dzisiaj mamy ich multum od piłki nożnej, ręcznej, golfa, aż po bilard, etc.
Rozwój wymaga rozmachu i współuczestnictwa w grze coraz bardziej masowego. Z tego powodu najpopularniejszą dyscypliną jest piłka nożna, ponieważ potrafi sprowadzić na swoją arenę najliczniejsze tłumy kibiców.
Czy tak będzie nadal, trudno powiedzieć, ponieważ świat się zmienia niemal niedostrzegalnie błyskawicznie. Ot, weźmy takie gry umysłowe. Do niedawna najtrudniejsze były szachy, dla których organizowano mistrzostwa świata i inne turnieje. Rywalem był brydż sportowy.
Dzisiaj w gronie medialnych najtrudniejszych gier próżno szukać tak szachów jak i brydża. Internet wytworzył spektakularne metody zabijania, stąd klasyczne zabicie blotki figurą, figurą pionka, czy zamatowanie króla przestało w ogóle intrygować.
Idąc tym tropem można w pewnej perspektywie czasowej, chyba dosyć krótkiej, oczekiwać schyłku futbolu, jako historycznie zacofanego, skoro internetowe gry są w stanie przyciągać miliony graczy równocześnie.
Młode pokolenia nauczyły się informatycznej komunikacji społecznej, to kierując się zwykłą oszczędnością czasu nie będą zainteresowane jakimiś kilkoma, czy kilkudziesięcioma tysiącami graczy na stadionach, skoro na kliknięcie mogą osiągnąć miliony.
Wspaniałe zbudowane stadiony już odczuwają tego skutki, gdyż nie są w stanie zarobić na całoroczną ich eksploatację. Niebawem te obiekty będą musiały przejść, jako jednostki muzealne pod resort kultury, jeśli w ogóle będą do czegoś potrzebne.
Wszystko zależy od regulacji prawnych. Obecnie obiekt 50 letni już jest wpisywany na listę zabytków. Pytanie powstaje jednak fundamentalnie zasadnicze, kto to będzie odwiedzał i w jakim w ogóle celu?
Jeśli nie będzie na nich czynnej gry w piłkę nożną, to nawet na stadion Maracana będący swoistego rodzaju uosobieniem króla Pele nikt nie zawita, bo pamiątki po wspaniałym mistrzu futbolu można prościej oglądnąć dokładnie w internecie.
Stadiony jak zabytki, z czasem będą traciły swój młodzieńczy wygląd, a przecież w dobie powszechnych oszczędności, kurczenia się pracy i przychodów z niej, trudno będzie znaleźć fundusze potrzebne na odrestaurowanie obiektów. Do ruiny to już nikt nie zawita.
Na razie gloryfikujmy Mundial, bo nie wiadomo jak długo jeszcze takie zdarzenia wystąpią? Francja, Anglia, Hiszpania, Argentyna albo odwrotny kierunek wynikowy, więc cieszmy się póki piłka w grze, a wynik niewiadomy do ostatniej sekundy, niech zabawa trwa!
Karabeusz